Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Uśmiechnięta twarz narodowa

12 kwietnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Czasem dopiero z perspektywy lat potrafimy stwierdzić, że byliśmy świadkami przełomu. Tak było w 2008 r., gdy nie mówiło się jeszcze o wielkim kryzysie finansowym, gdy pojawiały się media społecznościowe czy zaczynała pandemia COVID-19. Choć w ostatnich latach sam napisałem sporo tekstów o ewolucji instytucji państwa narodowego, to muszę przyznać, że nie doceniłem społecznych lęków związanych z globalizacją i rewolucją technologiczną, a także siły kapitalizmu. Dziś widać coraz wyraźniej, że przekazywanie kompetencji na poziom ponadnarodowy, które w założeniu miało pomóc skuteczniej walczyć z politycznymi wpływami globalnego kapitału, niekoniecznie się sprawdziło. Wszystko to utorowało drogę do powrotu nacjonalizmu – widocznego niemal w całym świecie Zachodu.

Partie odwołujące się do idei narodowych uderzają zwykle w dwa tony. Po pierwsze, podsycają społeczne lęki – „masz prawo czuć się pokrzywdzony(-na)” – a po drugie, obiecują ochronę przed zagrożeniami przy użyciu klasycznych instrumentów polityki. To nic, że ich skuteczność w ostatniej dekadzie specjalnie nie wzrosła wobec postępującego słabnięcia państw narodowych. Ważniejsze jest to, że partie te potrafią się wsłuchać w realne obawy obywateli i nie zagadują ich propagandą aktualnie dominujących ideologii, nawet jeśli doskonale zdają sobie sprawę ze swojej bezradności. Zawsze mogą powiedzieć: „Tak, wyborco, masz rację, zrobimy dokładnie tak, jak mówisz”.

Podsycanie społecznych lęków leży u źródeł poparcia takich polityków jak Donald Trump czy Marine Le Pen. Podobnie budowali swoje polityczne imperia także znienawidzeni przez liberalny mainstream Viktor Orbán czy Jarosław Kaczyński.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.