Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Jeśli nie ma Roosevelta, to poproszę Trumpa

Jeśli nie ma Roosevelta, to poproszę Trumpa
fot. Chip Somodevilla/Getty Images
15 listopada 2024
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Proponowany Amerykanom powrót do roli producentów zamiast konsumentów będzie społecznie kosztowny, przed gniewem ludu ma go więc osłaniać Donald Trump. Czy na podobny manewr jest gotowa Europa?

Pod nieobecność Churchillów, Rooseveltów, Piłsudskich czy de Gaulle’ów, czyli charyzmatycznych przywódców o nieznośnym ego, acz zdolnych do przeprowadzenia narodów przez trudny okres transformacji, jedynym ratunkiem dla naszego kontynentu może być ogólno europejski, prawdziwie wspólnotowy… demagog lub populista, ewentualnie ludowy trybun. Jakiś ogólnoeuropejski Donald Trump albo Lech Wałęsa. Nie istnieje jednak żaden mechanizm, który mógłby takiego człowieka wyłonić, bo stołki w UE są rozdawane w trybie dalekim od demokracji. Ponadto – to musiałby być demagog prawdziwie wspólnotowy, europejski, pod hasłem „make the Union finally great” albo coś takiego. Nie miejmy złudzeń – jeśli każdy kraj UE będzie z osobna powoływał swojego własnego Trumpa, to na skutek oczywistych konfliktów interesów skoczą sobie do gardeł.

„Zaraz, zaraz!” – ktoś krzyknie oburzony. „Realistyczny czy nie, przecież to pomysł z istoty swej godny potępienia, niebezpieczny”. I tu następuje litania pobożnych życzeń wobec życia społecznego i polityki międzynarodowej. Trzeba więc wyjaśnić, w czym rzecz.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.