Kandydaci jak wczesny Zełenski
„To najbardziej konserwatywna część Polski i najbardziej katolicka część Polski. I to jest to, o co walczymy każdego dnia. Jeszcze Polska nie zginęła! Polska nie jest stracona. Podobnie jak nie jest stracona zachodnia cywilizacja” – mówił podczas konferencji CPAC w Rzeszowie Jack Michael Posobiec III. Ten były oficer wywiadu marynarki wojennej USA, aktywista, influencer, a dawniej konserwatywny dziennikarz, w swojej roli wypada nadzwyczaj autentycznie. Jego przywiązanie do ideologii MAGA jest prawdziwe. Amerykanin polskiego pochodzenia wspominał o wiktorii grunwaldzkiej i cudzie nad Wisłą. Podkreślił dumę, że jego przodkowie pochodzili z Podkarpacia. W regionie, w którym sukcesy w pierwszej turze święcił Grzegorz Braun, dyskretne wsparcie Karola Nawrockiego na pewno było uzyskiem dla obozu Zjednoczonej Prawicy. Podobnie jak kolejne spotkanie kandydata z przedstawicielką administracji Donalda Trumpa, szefową MSW Kristi Noem sprzed kilku dni. Tyle że Noem przy Posobiecu to pospolity libek.
On sam dał się poznać jako człowiek, który kwestionował fakty wokół rosyjskiej zbrodni w Buczy. Jako jeden z pierwszych rozpowszechniał w sieci tuż przed wyborami w 2017 r. zhakowane maile Emmanuela Macrona. Równocześnie jawnie wspierał Marine Le Pen. Warto wspomnieć, że atak hakerski na Macrona potępiali politycy PiS zaangażowani w sprawy bezpieczeństwa (oficjalnie i nieoficjalnie), a francuski prezydent swój antykremlowski zwrot rozpoczął właśnie po tym incydencie.
Posobiec w przeszłości wychwalał rosyjską „odbudowę” Mariupola i nowe porządki w tym mieście pod okupacją. Fakt, jest blisko szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha, ale czy to jest wystarczający powód, by legitymizować jego polityczne szaleństwo? I wplatać go w kontekst kampanii Nawrockiego?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.