Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Żółta kartka dla koalicji

20 maja 2025
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Na początku zacznę od pewnego zastrzeżenia: wieczory wyborcze to w dużej mierze inscenizacja. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że pierwsze minuty po zakończeniu głosowania są ustawione – obrazek ma ładnie wyglądać w kamerze, kandydat szeroko się uśmiechać, a tłum entuzjastycznie reagować niezależnie od tego, na jakim wyniku zatrzymają się falujące słupki.

Dużo ciekawsze jest jednak to, co dzieje się trzy kwadranse później, gdy telewizje przestają na żywo transmitować relacje ze sztabów. To wówczas można zaobserwować, czy wynik naprawdę jest sukcesem, czy raczej dobrze maskowaną porażką.

Jak pisaliśmy w DGP wczoraj, sztab Karola Nawrockiego liczył na trójkę z przodu. Ostatecznie było blisko, ale magicznej bariery nie udało się przekroczyć. Czy oznacza to porażkę? – Wręcz przeciwnie – mówi nam jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości. – Wie pan, kto jest największym przegranym? Sondażownie. Po raz kolejny okazuje się, że Trzaskowski był napompowany do granic możliwości. Bańka pękła i pęknie też za dwa tygodnie – tłumaczy nasz rozmówca. Podobne emocje czuć było w niedzielę wieczorem na Sali BHP. Zgromadzonych cieszył nie tyle dobry wynik ich kandydata, co słaby wynik Rafała Trzaskowskiego i niewielka różnica pomiędzy liderami.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.