Nastroje armagedonowe
U jawniony wczoraj zasięg radykalnie prawicowych nastrojów protestu – albo wprost antyplatformerskich, albo w każdym razie niemal niemożliwych do przesterowania na poparcie dla Rafała Trzaskowskiego – oznacza, że przed Karolem Nawrockim staje realna szansa prezydentury. Nawet, dodajmy, bez wezwania przez Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna do poparcia „kandydata obywatelskiego”. Oczywiście – jeśli rezultaty exit poll okażą się podobne do ostatecznych wyników. Ale wydaje się, że procenty poparcia Mentzena i Brauna, jeśli miałyby się zmienić, to tylko na plus – zwłaszcza jeśli chodzi o tego drugiego, ankietowani mogli mieć tendencję do ukrywania faktu oddania na niego głosu. To konstatacja pierwsza.
Druga – że wyjście Brauna na czwarte miejsce (niemal na podium) mówi nam wiele o skali nastrojów bez żadnego cudzysłowu nacjonalistycznych. A także zasadniczo coś niedobrego o naszym społeczeństwie.
I refleksja bardziej ogólna – obecna kampania wyborcza przybliżyła nas znacząco do momentu, w którym wojna polsko-polska, do tej pory zimna, może stać się gorącą. To znaczy, wyrażając się jasno – do możliwości erupcji politycznie motywowanej przemocy fizycznej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.