Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Kampania bez klimatu

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W ięcej o edukacji klimatycznej będziemy mogli mówić po wyborach” – słyszę w nieoficjalnej rozmowie od przedstawiciela zespołu powołanego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. To znak, że prosta rzecz stała się tematem politycznym. Znowu. I tak, jak to bywało już wcześniej, klimat został wielkim nieobecnym kampanii wyborczej.

Kandydaci na prezydenta chętniej mówią o znaczeniu polskiego węgla niż o konsekwencjach jego spalania. Karol Nawrocki nazwał go nawet w poniedziałkowej debacie „czarnym złotem”. Pozostaje mieć nadzieję, że sam nie wierzy, że to prawda. Jeśli będziemy się trzymali politycznego skansenu zbudowanego na węglowych fundamentach, świat nam po prostu odjedzie. Prezydenta, który na szczycie klimatycznym perorował, że „węgla mamy na 200 lat”, już mieliśmy. I właśnie się z nim żegnamy. Co nie oznacza, że kolejny przed takimi kompromitacjami nas uchroni. W kampanii wyborczej panuje bowiem – co niespotykane w naszych warunkach – ponadpartyjna zgoda co do tego, że o klimacie mówi się cicho, wcale albo źle.

Podczas poniedziałkowej debaty każde pytanie o zielone miało służyć za polityczny kij bejsbolowy. W związku z tym Rafał Trzaskowski swoją odpowiedź na pytanie Artura Bartoszewicza zaczął od tego, że „już nie ma europejskiego Zielonego Ładu”, a Szymon Hołownia w ramach riposty apelował do Karola Nawrockiego, by ten przyłączył się do „opóźnienia wejścia w życie ETS 2”. A to kandydaci, którzy jeszcze niedawno chętnie wywieszali klimatyczne sztandary. Niepytani wprost, kandydaci niechętnie mówią o zmianie klimatu, ochronie przyrody lub transformacji energetycznej. Czasem tylko wspomną o konieczności inwestycji w atom lub OZE.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.