Ważne, przed czym nas uchroni
C echą charakterystyczną tej kampanii jest to, że choć kandydaci, jako się rzekło, mało kogo osobiście poruszają, to zarazem powszechniejsze chyba niż kiedykolwiek wcześniej jest intuicyjne poczucie ogromnej wagi tych wyborów.
Jeśli miałbym wyróżnić jakąś cechę odróżniającą obecną kampanię prezydencką od jej poprzedniczek, to wymieniłbym jej dwa aspekty.
Po pierwsze – kandydaci, a przynajmniej ci z pierwszych miejsc, osobiście wzbudzają stosunkowo mało już nawet nie tylko entuzjazmu, ale wręcz – uczuć pozytywnych. I nie chodzi o to, że nie wzbudzają wśród przeciwników. Idzie o to, że również wśród własnych zwolenników, w swoich własnych obozach. A przecież w przeszłości miewaliśmy kandydatury wzbudzające autentyczne pozytywne emocje. Wałęsa, Kwaśniewski, Lech Kaczyński, Tusk byli pod tym względem bezkonkurencyjni. Ale i Andrzej Duda wykrzesywał z elektoratu – partyjnego pisowskiego, ale i szerszego – pasję, ciekawość i nadzieję.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.