Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Slogany nie załatwią Polsce miejsca przy stole

5 marca 2025
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Z arówno rząd kierowany przez Mateusza Morawieckiego, jak i obecny – Donalda Tuska, nie pozostawiały wątpliwości co do naszego zaangażowania we wsparcie Ukrainy. Choć trzy lata pełnoskalowej inwazji prowadziły do wielu zwrotów akcji, w tym także w trudnych relacjach polsko-ukraińskich, to z wyjątkiem Konfederacji wśród polskiej klasy politycznej panuje zgoda, że niepodległa Ukraina to jedna z podstawowych gwarancji bezpieczeństwa Polski. Podobna zgoda panuje co do zapewnień, że Warszawa będzie mieć kluczowy wpływ spośród państw UE na potencjalne negocjacje pokojowe i charakter rozejmu. Zapewniał o tym zarówno Morawiecki, jak i Tusk. Całkiem słusznie podkreślali, że to od zaangażowania naszego regionu, w tym Polski, zależeć będzie stopień mobilizacji i jednomyślność w całej Unii.

Tyle, jeśli chodzi o zapewnienia. W praktyce przez rok uchodziliśmy za najbardziej oddanego sojusznika Ukrainy, tworząc hub logistyczny, przyjmując miliony uchodźców i wstawiając się za interesami Kijowa we wszystkich możliwych unijnych i światowych gremiach. Kolejne dwa lata przyniosły zdecydowaną zmianę układu w Europie. Zaryzykowałbym tezę, że punktem zwrotnym był kryzys wywołany importem i tranzytem ukraińskiego zboża na teren UE, który wywołał protesty polskich rolników. Od tego momentu Polska w kontekście Ukrainy pojawiała się głównie jako problematyczny sąsiad, który rzuca kłody pod nogi, i to niezależnie od tego czy w obronie rolników występował Morawiecki, czy Tusk. Europejskie media, komentatorzy i sami politycy dość szybko zapomnieli o zaangażowaniu naszej administracji państwowej, klasy politycznej i zwykłych obywateli w pomoc Ukrainie. Jako wzorcowe przykłady podawano zaś państwa bałtyckie, których wsparcie ze względu na wielkość i potencjał tych krajów można uznać za najwyżej symboliczne. Oba rządy nie potrafiły odwrócić tego trendu w Europie.

Dziś nikt o zdrowych zmysłach nie kwestionuje zaangażowania Polski, ale nie jesteśmy wymieniani jednym tchem z czołowymi europejskimi partnerami Ukrainy. Po wolcie Donalda Trumpa i administracji amerykańskiej w UE zaszła też ewidentna zmiana – choć o potrzebie zwiększania wydatków na obronność mówiono od lutego 2022 r., to dopiero groźba zupełnego wywrócenia globalnego porządku przez Republikanów zmobilizowała Europę do działania. I tak wykuty został nieformalny porządek rzeczy, w ramach którego to Francja oraz Wielka Brytania mają opracowywać formułę pokojową, warunki negocjacji, gwarancje bezpieczeństwa. Włochy z kolei dzięki dobrym relacjom premier Giorgii Meloni z Donaldem Trumpem mają z kolei wziąć na siebie poprawę relacji transatlantyckich, w tym zorganizowanie grup kontaktowych. Nie wiadomo, jaka rola w tej układance przypadnie Niemcom, którzy są w trakcie negocjacji w sprawie utworzenia koalicji rządzącej. A Polska?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.