Dajcie sobie spokój z tworzeniem wizji
Unia powinna stawiać sobie ambitne cele. Szkoda, że myśl ta nie jest nowa. Głosił ją np. Mateusz Morawiecki, podczas debaty w Parlamencie Europejskim w roku 2018. To było dobre przemówienie. Broniło – w sumie skutecznie – idei polityki spójności i wkomponowywało los Polski w los UE. I zawierało zgrabnie podaną ofertę: odczepcie się od PiS, wybierzmy przyszłość: „Unia Europejska może znów stać się symbolem europejskiego marzenia. Stanie się to jednak możliwe tylko wtedy, gdy dokonamy właściwego wyboru, gdy przezwyciężymy dzielące nas spory i zawsze będziemy pamiętać, że pomimo tych sporów łączy nas również europejska tożsamość”. Ha! Europejska tożsamość.
Premier nawoływał, aby „skupić się dziś na odważnym budżecie i dalszej integracji gospodarczej w ramach rynku wewnętrznego” oraz na wzroście konkurencji („Potrzebujemy więc więcej wspólnego rynku, zwłaszcza w usługach”). Postulował, oczywiście, umacnianie granic Unii oraz wzmocnienia jej siły przeciwko globalnym korporacjom. Nie mogło zabraknąć troski o środowisko: „Droga obrana przez UE wiodąca do gospodarki niskoemisyjnej, a kiedyś może nawet zeroemisyjnej, jest z pewnością drogą słuszną”. Nawiasem mówiąc, tego by dzisiaj nie powiedział nawet Donald Tusk.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.