Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

PiS chce uwolnić architektów z rąk korporacji

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Prawo i Sprawiedliwość idzie na kolejną konfrontację z korporacjami. Tym razem na cel bierze samorząd zawodowy architektów. Boje o otwarcie zawodów PiS zaczęło jeszcze za czasów rządów SLD.

To wówczas Sejm przegłosował tzw. lex Gosiewski, czyli nowelę ustawy o adwokatach, radcach prawnych oraz notariuszach. Zwiększyła ona dostęp do tych specjalności.

Ustawa złamała monopol korporacyjnej ścieżki kariery, a więc konieczność odbycia aplikacji. Potem celem stali się lekarz i komornicy. Tym razem już bez powodzenia. Teraz przyszedł czas na architektów. W Polsce, by zostać pełnoprawnym architektem, nie wystarczy ukończenie studiów magisterskich, odbycie dwuletniej praktyki w biurze projektowym i rocznego stażu na budowie. Prawo do wykonywania zawodu uzyskuje się dopiero po zdaniu państwowego egzaminu oraz uzyskaniu zaświadczenia o przynależności do samorządu zawodowego. To z kolei uzależnione jest od regularnego opłacania składek na regionalną i krajową izbę architektów. Rocznie oznacza to wydatek kilkuset złotych. Bez zaświadczenia o przynależności do samorządu młody absolwent architektury nie może wykonać samodzielnie żadnego projektu.

- Co otrzymuję w zamian? Praktycznie tylko biuletyn, w którym zawarte są informacje o nowych regulacjach prawnych - mówi nam Bartosz Warzecha, architekt z Koszalina.

Zdaniem Warzechy w cywilizowanych krajach taki wymóg jest nie do pomyślenia. - Czy ktoś sobie wyobraża, aby składając swój projekt Daniel Libeskind, musiał dołączać zaświadczenie, że należy do samorządu zawodowego? - pyta młody architekt. On i jego koledzy po studiach nie mają wątpliwości: wszystkie wymogi są tylko po to, by utrudnić start w zawodzie. Zdobycie uprawnień architekta w Polsce jest trudniejsze niż w większości krajów UE. Tam nie obowiązuje zasada obowiązkowej przynależności do samorządu zawodowego. - A w krajach skandynawskich architektom nie stawia się nawet wymogu posiadania uprawnień budowlanych - podkreśla główny inspektor nadzoru budowlanego Robert Dziwiński. I podkreśla, że liczba architektów w Polsce wcale nie odbiega od innych krajów europejskich. PiS twierdzi jednak, że konieczne jest skreślenie zapisu o obligatoryjnej przynależności do samorządu zawodowego po to, by mogło być więcej architektów. - Większość obostrzeń, o których mówimy, została wprowadzona w 2000 r. Trzeba przywrócić normalność, która obowiązywała w Polsce przez dziesięciolecia - mówi poseł PiS Andrzej Adamczyk, współautor ustawy. Tak jak w przypadku adwokatów, PiS chce odebrać prawo organizowania państwowych egzaminów samorządowi zawodowemu i przekazać je Ministerstwu Infrastruktury. Wiceminister infrastruktury Olgierd Dziekoński komentuje inicjatywę PiS z dystansem. - Każdy kraj wprowadza własne rozwiązania, które powinny być dostosowane do jego tradycji. W Polsce wartością jest samorządność - mówi. Realizacja podobnego pomysłu w przypadku adwokatów zakończyła się znaczącym wzrostem liczby zdających. Dotychczas egzaminowani mówili, że zdanie testu to teraz żaden problem. W Polsce jest blisko 130 zawodów wymagających różnego rodzaju zezwoleń i licencji na prowadzenie działalności. Uprawnienia samorządów zawodowych są precyzyjnie regulowane ustawami.

anna.monkos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.