Dziennik Gazeta Prawana logo

Według IPN Kwaśniewski to TW

29 czerwca 2018

W najnowszej publikacji IPN twierdzi, że Aleksander Kwaśniewski był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Alek.

To główna teza artykułu Piotra Gontarczyka zamieszczonego w serii publikacji "Aparat represji w Polsce Ludowej 1944 - 1989". W 2000 r. sąd lustracyjny orzekł, że Kwaśniewski nie skłamał, mówiąc, że nigdy nie współpracował.

Kwaśniewski nie odpowiedział wczoraj, jak odnosi się do publikacji. W rozmowie z DGP stwierdził tylko, że jest w trakcie zapoznawania się z nią i ustosunkuje się później. Związani z nim politycy bagatelizowali artykuł Gontarczyka. - Publikacja potwierdza, że służby interesowały się Aleksandrem Kwaśniewskim - mówi była szefowa kancelarii Kwaśniewskiego Jolanta Szamanek-Deresz. Co na to IPN? - To publikacja naukowa, więc czekamy na polemiki - mówi nam rzecznik IPN Andrzej Arseniuk.

Zdaniem autora były prezydent w latach 1983 - 1989 był zarejestrowany pod numerem ewidencyjnym 72 204 jako tajny współpracownik. W 1989 r. został zdjęty z ewidencji, ale dotyczących go materiałów nie przekazano do archiwum. "Najprawdopodobniej zostały zniszczone, choć nie można wykluczyć ich wyniesienia poza MSW" - pisze Gontarczyk. I dodaje, że brak teczki personalnej i teczki pracy TW "Alka" uniemożliwia odtworzenie pełnego zakresu kontaktów Kwaśniewskiego z SB.

Artykuł Gontarczyka nie opiera się na nieznanych dotąd dowodach. Jest jedynie analizą dostępnej dokumentacji. W IPN zachowało się wiele materiałów dotyczących byłego prezydenta. Są np. krytyczne notatki na temat kierowania przez niego gazetą Sztandar Młodych w 1984 r. Esbecy pisali, że "dotychczasowe inicjatywy kierownictwa SM spowodują deprecjację dziennika na płaszczyźnie merytoryczno-propagandowej i politycznej". Gontarczyk publikuje też notatkę z 1988 r. z rozmowy oficera SB z Kwaśniewskim, ówczesnym szefem komitetu olimpijskiego, przed wyjazdem na olimpiadę do Korei Południowej. SB bała się, że niektórzy sportowcy nie wrócą już do kraju.

Zdaniem Gontarczyka ślady rejestracji współpracy Kwaśniewskiego zostały usunięte z pomocy ewidencyjnych SB. I dlatego jego nazwisko nie pojawiało się na listach Antoniego Macierewicza w 1992 r. i Andrzeja Milczanowskiego kilkanaście miesięcy później. Zapisy zachowały się jednak w tzw. dziennikach koordynacyjnych i to one stały się podstawą do wątpliwości sądu w procesie lustracyjnym Kwaśniewskiego w 2000 r.

Ówczesny prezydent, jak i inni kandydaci w wyborach prezydenckich, musiał wówczas złożyć oświadczenie lustracyjne. Badający je sąd w uzasadnieniu do orzeczenia przyznał, że rejestracja w ewidencji SB odnosi się do Kwaśniewskiego i że nastąpiła zmiana jej statusu z zabezpieczenia operacyjnego na tajnego współpracownika. Ale kierując się orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego i zasadą domniemania niewinności, uznał oświadczenie za zgodne z prawdą.

W publikacji IPN dr Gontarczyk wytyka sądowi błędy w postępowaniu. Twierdzi, że wynikały one z pośpiechu Urzędu Ochrony Państwa, który nie dostarczył wszystkich materiałów oraz słabej orientacji sędziów w działaniach SB. Przyznaje jednak, że na gruncie orzeczeń Trybunału, który żądał materialnych dowodów współpracy, orzeczenie i tak nie mogłoby być inne.

To kolejna publikacja Gontarczyka, w której bada domniemaną agenturalną przeszłość polityków. Razem ze Sławomirem Cenckiewiczem napisał kontrowersyjną biografię innego byłego prezydenta - "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii".

@RY1@i02/2009/235/i02.2009.235.000.0008.101.jpg@RY2@

Kwaśniewski po wyroku sądu lustracyjnego w 2000 r.

Tomasz Gzell/PAP

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.