Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Sztuczne zapłodnienie dzieli polityków Platformy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Temat in vitro znów wraca na polityczne sztandary. Jarosław Gowin z PO domaga się, by w Sejmie niezwłocznie powstała nadzwyczajna komisja bioetyczna.

Nieoczekiwanie jego sojusznikiem okazał się szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Napieralski.

- Dziwimy się, że niektórzy politycy nie chcą dać ludziom szczęścia - mówił w sobotę w Olsztynie Grzegorz Napieralski. Lider SLD przekonywał, że to marszałek Sejmu Bronisław Komorowski "z przyczyn politycznych" blokuje prace nad prawnym uregulowaniem in vitro. Napieralski chce, by prace nad projektami o sztucznym zapłodnieniu rozpoczęły się jak najszybciej.

In vitro a wybory

Identyczny postulat formułuje Jarosław Gowin. To twórca tzw. konserwatywnego projektu. Gowin chce, by wszystkimi projektami zajęła się jedna, nadzwyczajna sejmowa komisja bioetyczna. Zdaniem Gowina stała komisja zdrowia nie ma wystarczających kompetencji do rozstrzygania o tak specjalistycznych kwestiach.

Jak twierdzą posłowie z konserwatywnego skrzydła PO, obietnicę powstania takiego gremium złożył niedawno Gowinowi sam Schetyna. - Rozmawiałem w tej sprawie z przewodniczącym Schetyną i marszałkiem Komorowskim. Sprawa na pewno stanie na jednym z najbliższych posiedzeń klubu - mówi nam Gowin.

Ale źródła zbliżone do kierownictwa klubu Platformy Obywatelskiej zaprzeczają, by była zgoda na taki plan. Bo w samej partii ma on wielu przeciwników. Małgorzata Kidawa-Błońska, która złożyła liberalny projekt ustawy, chce, by o in vitro rozmawiano w komisji zdrowia. Wtóruje jej inna posłanka PO Joanna Mucha. - Bo z kogo miałaby się składać ta specjalna komisja bioetyczna? Większość posłów lekarzy zasiada przecież w komisji zdrowia. A etyków czy genetyków nie ma pewnie w Sejmie zbyt wielu - mówi posłanka Platformy. I od razu dodaje: - Nie widzę szans, by w tym Sejmie powstała komisja mająca lepsze predyspozycje do zajmowania się tym zagadnieniem niż komisja zdrowia.

Mimo to Jarosław Gowin, którego pozycja wzrosła po ostatnich przetasowaniach wewnątrz partii, wierzy, że uda mu się w końcu postawić na swoim. I przekonuje, że sprawa prawnego uregulowania in vitro powinna się zakończyć w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

- Sprawę trzeba załatwić jeszcze przed kampanią prezydencką, by nie dopuścić do jej upolitycznienia - mówi Gowin. Kierownictwo Platformy Obywatelskiej nie zamierza się jednak spieszyć. Z naszych informacji wynika jednak, że partia zdecyduje się raczej wstrzymać z rozwiązaniem sporu do zakończenia wyborów prezydenckich.

Finansować czy karać?

Polityczna burza wokół metody in vitro rozpoczęła się jesienią 2007 roku, kiedy to minister zdrowia Ewa Kopacz zapowiedziała refundację sztucznego zapłodnienia na łamach Dziennika. Później okazało się, że in vitro w ogóle nie jest w Polsce uregulowane prawnie. Premier Donald Tusk powołał więc pozasejmową komisję bioetyczną z Gowinem na czele. W Sejmie prócz projektów jego, Lewicy i zespołu Kidawy-Błońskiej jest jeszcze propozycja Bolesława Piechy z PiS, który chce całkowicie zakazać stosowania metody in vitro w Polsce. We wrześniu Sejm odrzucił już najbardziej drastyczny, obywatelski projekt, który chciał za stosowanie sztucznego zapłodnienia karać więzieniem.

Anna Monkos

Marcin Graczyk

dgp@infor.pl

OPINIA

prof. Marian Szamatowicz,

ginekolog, który przeprowadził, pierwszy w Polsce zabieg in vitro

Najgorsze, co mogło się stać w dyskusji o in vitro, to jej upolitycznienie. Na sprawę trzeba patrzeć w szerszym kontekście medycyny rozrodu. Naturalną potrzebą ludzi jest posiadanie potomstwa. Kiedy okazuje się, że para nie może mieć dziecka, pomóc może medycyna poprzez leczenie farmakologiczne, zabiegowe lub techniki wspomaganego rozrodu (w tym in vitro). To odpowiedź współczesnej medycyny na bezpłodność, którą WHO uznaje za chorobę społeczną. Wtrącanie się polityków w tę sprawę jest rzeczą obrzydliwą i niepotrzebną.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.