Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Feministki przedstawią obraz Polski w 2030 roku

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Strategiczne plany działania rządu nie mają szans, bo traktują społeczeństwo tak, jakby składało się wyłącznie z mężczyzn - twierdzą feministki.

Krytykują głośny raport "Polska 2030", a minister Michał Boni, który pilotował ten dokument, myśli o aneksie.

O swoich zastrzeżeniach do rządowego raportu najbardziej znana polska feministka Magdalena Środa opowiedziała posłance Platformy Obywatelskiej Joannie Musze. Ta przekazała je Michałowi Boniemu.

- Minister stwierdził, że sam zaczął się zastanawiać, czy w raporcie czegoś nie brak i czy nie trzeba czegoś dopisać. Inicjatywa stworzenia aneksu wyszła od niego - mówi nam Mucha.

Szczegóły dotyczące "kobiecego" aneksu Boni ma omówić już z samą Środą. Ale feministki są sceptyczne, bo - jak mówi szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Wanda Nowicka - mało kto czyta aneksy. Jej zdaniem lepiej byłoby przepracować cały raport z punktu widzenia kobiet.

Magdalena Środa twierdzi wręcz, że ślepota na płeć w badaniach socjologicznych jest błędem na tyle dużym, iż praktycznie unieważnia on zasadność całej analizy.

Raport "Polska 2030" zakłada osiągnięcie w 2030 roku co najmniej 5-proc. tempa wzrostu PKB przy jednoczesnym utrzymaniu stopy bezrobocia poniżej 5 proc. oraz zwiększeniu zatrudnienia do co najmniej 75 proc.

Feministki uważają, że na realizację tak ambitnych celów nie ma szans. Dlaczego?

Kobiety tłumaczą, że w pracach nad dokumentem popełniono błędy metodologiczne. Problemy społeczeństwa i metody ich eliminowania diagnozuje się wyłącznie z perspektywy mężczyzn.

Dlatego właśnie - zdaniem feministek - za przyczynę biedy uznano więc tylko bezrobocie. - Tymczasem kobiety biednieją nie z powodu opuszczenia rynków pracy, a z powodu rozwodu czy braku alimentów. Są również biedniejsze, bo mniej zarabiają, mimo że są lepiej wykształcone. Autorzy zdają się tego nie dostrzegać - mówi prof. Magdalena Środa.

Wytyka też, że dokument jest niespójny: z jednej strony promuje wartości tradycyjne, z drugiej zwraca uwagę, że większy wzrost gospodarczy jest w krajach, gdzie promowane są np. prawa kobiet czy homoseksualistów.

Anna Monkos

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.