Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Lizbona to silna Polska i silna Europa

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Prezydent Kaczyński podpisał traktat lizboński. To dobre wieści, Lizbona poprawia bowiem międzynarodową pozycję Polski i wzmacnia nasze bezpieczeństwa. Traktaty międzynarodowe nie służą mitycznemu dobru ogólnemu, zjednoczonej Europie, demokracji itd. Państwa podpisują je, ponieważ dają im wymierne korzyści. Nie inaczej jest w przypadku Polski. Lech Kaczyński wcale nie chciał odrzucać Lizbony, pamiętam jego entuzjazm w stolicy Portugalii, gdy podpisywano dokument. Przywódcy innych państw UE spodziewali się zaciekłych targów z polskim prezydentem, tymczasem ledwie po trzech kwadransach rokowań wyszli uradowani, że Polska nie sprawiała żadnych problemów. Kaczyński wstrzymywał ratyfikację nie dlatego, że negatywnie oceniał wpływ traktatu na pozycję Polski, ale by zaspokoić nacjonalistyczne ciągoty swoich zwolenników. Owszem, Lizbona zmniejsza siłę naszego głosu w Radzie Unii, ale reszta jest czystym zyskiem.

Choćby tzw. unijny minister spraw zagranicznych i wspólna dyplomacja komplementarna wobec służb narodowych. Po powołaniu tych organów mamy szansę, by uprawiały one politykę wschodnią UE po naszej myśli, co znacznie ją wzmocni. Polska może też pozamykać niepotrzebne nam ambasady w egzotycznych krajach, gdzie nie mamy interesów, przekazując reprezentowanie Rzeczypospolitej unijnej dyplomacji. Moglibyśmy wówczas skupić środki na rejonach świata żywotnych dla naszej racji stanu: USA, Rosji, Europie Wschodniej, Kaukazie. Działać taniej i efektywniej.

Traktat ułatwia wspólną politykę energetyczną uniezależniającą Polskę i Europę od dostaw rosyjskiego gazu. Wzmacnia unijne organy ustawodawcze i wykonawcze - parlament i Komisję Europejską, tworzy też stanowisko para prezydenta Unii. Wszystko to ogranicza wpływ politycznych i gospodarczych kolosów Europy na działania UE, chroniąc interesy krajów średnich i małych, czyli nas. Kryzys ekonomiczny pokazał, że unijna biurokracja jest niemal jedyną barierą dla państwowego protekcjonizmu zagrażającego wspólnemu rynkowi.

Krytycy Lizbony w imię obrony suwerenności paradoksalnie działają przeciwko wzmocnieniu państwa polskiego. Najlepiej gwarantują ją nie stare wartości, ale realna siła. Traktat pomoże nam w budowaniu silnej pozycji Polski. Często trzeba oddać coś: część suwerenności, by zyskać więcej: warunki do przetrwania i rozwoju niepodległego państwa. Warto.

@RY1@i02/2009/199/i02.2009.199.000.002b.001.jpg@RY2@

Andrzej Talaga

Andrzej Talaga

andrzej.talaga@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.