Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

We wtorek decyzja szefa rządu o losie ministra

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Politycy PO wierzą w niewinność Mirosława Drzewieckiego. Jak mówią, afera hazardowa żadną aferą nie jest, a Drzewiecki padł ofiarą politycznych działań CBA.

Czy to oznacza, że minister sportu może spać spokojnie? Nie. - Mirek jest niewinny. To jednak nie ma żadnego znaczenia. Dla dobra prezydentury Tuska musi polec - mówi nam jeden z członków zarządu Platformy. Dodaje, że gdyby w sobotę minister sportu lepiej bronił się na konferencji prasowej, zachowałby pewne szanse na ocalenie stanowiska. - Ale wszyscy widzieli, jak to wyglądało - tłumaczy polityk.

Rzeczywiście na sobotniej konferencji Drzewiecki nie wypadł najlepiej. - Pana Sobiesiaka znam od ponad 10 lat. Wydawał mi się sympatycznym człowiekiem, z którym można grać w golfa - mówił Drzewiecki. - To tylko znajomość sportowa. Nawet nie wiem, gdzie on mieszka. O tym, że jest skazany za korupcję dowiedziałem się teraz z gazet - tłumaczył.

Zapewniał też, że o ustawie hazardowej nigdy nie rozmawiał nie tylko z Sobiesiakiem, ale także z szefem klubu PO Zbigniewem Chlebowskim. Podkreślał kilkakrotnie, że nie ma też nic wspólnego z przeciekiem, do jakiego doszło w tej sprawie. - Podczas spotkania z premierem Tuskiem 19 sierpnia nie dowiedziałem się o działaniach CBA w sprawie ustawy - zapewniał Drzewiecki i dodawał, że jest do dyspozycji premiera i wszystkich służb badających tę sprawę.

Jak tłumaczenia ministra sportu przyjął premier? Najwyraźniej nie był zadowolony. Chociaż nie miał tego w planach, to po konferencji ministra spotkał się z dziennikarzami. Chociaż zapewniał, że nie miał i nie ma powodów, by sądzić, że Drzewiecki kierował się w postępowaniu interesem osobistym, to zaraz potem przyznał: - Mam zastrzeżenia co do staranności urzędniczej ministra Drzewieckiego. - Nie mogę pozwolić, aby urzędnicy pracujący w moim rządzie zachowywali się w sposób dwuznaczny. Nie mówię już o wykroczeniach, przestępstwach, ale także dwuznaczność wyklucza dobrą pracę w moim rządzie - podkreślał premier.

Decyzja w sprawie przyszłości ministra sportu ma zapaść we wtorek na posiedzeniu rządu. Również we wtorek w Sejmie opozycja zamierza złożyć wniosek o odwołanie Drzewieckiego. Sejmowa arytmetyka jest jednak bezlitosna. Jeśli premier nie zdymisjonuje ministra sportu, to taki wniosek nie ma szans na realizację. Co zrobi Donald Tusk? Rekomendowałbym odwołanie Drzewieckiego. Jeśli premier chce utrzymać przywództwo, nie ma wyjścia, musi go odwołać - mówił wczoraj na antenie TVN 24 Janusz Palikot.

Marcin Graczyk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.