Czy afera hazardowa utopi Tuska?
Zawsze uważałem, że jedyną w Polsce osobą poważnie traktującą szanse Lecha Kaczyńskiego na reelekcję jest Donald Tusk. Nawet otoczenie obecnego prezydenta nie wierzyło w możliwość jego powodzenia tak jak lider PO. Afera hazardowa w pełni potwierdziła obawy Tuska. Mamy do czynienia ze zwrotem akcji, choć nic się nie rozstrzygnęło. Historycy wojskowości takie momenty nazywają kryzysem boju. Czyli sytuacją, gdy dyszące z wysiłku strony wiedzą, że najmniejszy ich błąd wspomoże impet przeciwnika. Używając pokojowej metaforyki: do tej pory piłkę wykopywała zawsze Platforma, a reszta musiała za nią gnać. Teraz role się odwróciły. Możemy być pewni, że do wyborów prezydenckich będziemy słyszeć apele o powołanie sejmowej komisji śledczej w sprawie afery hazardowej. Tusk zaś będzie dręczony pytaniami o to, co ukrywa, nie godząc się na jej powołanie. Bo dziś szanse, że PO się na to zgodzi, są minimalne. Jej politycy wiedzą, że byłaby to zgoda na samobójstwo na raty.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.