Pierwszy normalny kongres Prawa i Sprawiedliwości
Sobotni kongres Prawa i Sprawiedliwości przypomniał nam politykę z zamierzchłej epoki lat 90.: był absolutnie normalny. Zarówno szef partii, jak i jej członkowie mówili tam ludzkim językiem, nie obrażano przeciwników, nie zamykano ludziom na siłę ust, a scenariusz imprezy nie został podporządkowany wymogom telewizyjnej propagandy.
Błędem wydaje się natomiast to, że takie właśnie obrady zamknięto przed mediami. Zresztą przyczyna tego błędu pozwala zauważyć, jak poważna jest choroba współczesnej polityki. Partia obawiała się tego, że pokazanie jej ludziom jako zwykłego, nie do końca pozbieranego zgromadzenia, zaabsorbowanego na dodatek niepojętymi dla opinii kłopotami z paragrafami własnego statutu - źle posłuży jej reputacji.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.