Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

17 września to dzień agresji

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Prezydent Lech Kaczyński nazwał wejście radzieckich wojsk do Polski aktem zemsty i szowinizmu

Napad na Polskę 17 września był agresją, a zbrodnia w Katyniu ludobójstwem - Lech Kaczyński nie pozostawił wątpliwości, co sądzi o ostatnich sporach politycznych. Swoje słowa prezydent wypowiedział podczas uroczystościach pod warszawskim pomnikiem Poległym i Pomordowanym na Wschodzie.

Wystąpienie Lecha Kaczyńskiego z okazji 70. rocznicy sowieckiej napaści na Polskę było zdecydowane. W dziesięciominutowym przemówieniu padły słowa o sowieckiej agresji. - Polska stała się ofiarą dwóch agresorów - mówił Lech Kaczyński. Przed południem podobne słowa wypowiedział w Olsztynie podczas uroczystości otwarcia alei Ofiar Kaczyńskich. - To była agresja, która w rezultacie skróciła opór w walce z hitlerowskim najeźdźcą i zmieniła mapę ówczesnej Europy - mówił. Przypomniał, że wrześniowa agresja na Polskę była wynikiem układu między hitlerowcami a Sowietami: - W istocie to był układ między Hitlerem a Stalinem.

Lech Kaczyński kilkakrotnie nawiązał do zbrodni w Katyniu. - Jeżeli akt mordu 30 tys. ludzi nie jest ludobójstwem, to się pytam: co nim jest? - prezydent w ten sposób nawiązał do ostatniego sporu politycznego, który wywołał wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. Uznał on, że mord polskich oficerów nie jest ludobójstwem. - Pytam się o to, bo to pytanie zostało w Polsce postawione, i to nie przez byle kogo - mówił Lech Kaczyński pod pomnikiem Poległym i Pomordowanym na Wschodzie.

Co o tym sądzi Platforma? Jak komentuje to sam Niesiołowski? Ocenia, że Lech Kaczyński upartyjnia ten spór i prowadzi do jego eskalacji. - Pan prezydent chce zburzyć kompromis, który udało się zbudować w Sejmie przez cztery kluby w sprawie uchwały o 17 września - mówi nam wicemarszałek z PO.

W ubiegłym tygodniu po mediacjach marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego doszło do porozumienia i w powstałej uchwale znalazły się słowa, że "zbrodnia katyńska nosi znamiona ludobójstwa". Prezydent do wczoraj nie komentował tej uchwały, która 23 września zostanie przyjęta przez Sejm przez aklamację.

Według Lecha Kaczyńskiego zbrodnia na polskich oficerach w 1940 r. była aktem zemsty i szowinizmu ze strony Rosji. Sowieci mieli się mścić się za przegraną w wojnie z 1920 r. Lech Kaczyński dodał, że świetnie rozumie potrzebę pojednania, ale - jak zauważył - "narody jednać się mogą tylko i wyłącznie w prawdzie". - Szczególnie jeżeli jest to duży naród, tak jak polski - podkreślił. Swoje wystąpienie zakończył stwierdzeniem, że Polska nie ma powodów do odrabiania lekcji pokory, bo zachowała się, jak należało się zachować. - Niech lekcje pokory odrabiają ci, którym takie lekcje się należą, w imię przyszłości - zaznaczył. Jego wystąpienie wielokrotnie było przerywane oklaskami.

Oczekiwanie na wystąpienie prezydenta było wyjątkowe. Wiadomo było, że przywiązuje on dużą wagę do tej rocznicy, zrezygnował nawet z wyjazdu na wczorajszy szczyt Unii Europejskiej w Brukseli. Nie było za to premiera Donalda Tuska, który poleciał na szczyt do Brukseli. W jego imieniu list przeczytał minister Rafał Grupiński. Premier w odniesieniu do Katynia nie używał tak ostrych słów jak prezydent. "Katyń, Miednoje, Charków, Workuta, Kołyma, stepy Kazachstanu - lista miejsc kaźni i cierpień Polaków jest długa; wywołuje ból i przypomina, jaką tragedią była wojna. Ta przeszłość nadal ciąży nad relacjami polsko-rosyjskimi" - podkreślił w liście premier. Dodał, że z Rosją Polska chce budować relacje oparte "na prawdzie i tylko prawdzie".

@RY1@i02/2009/183/i02.2009.183.000.005a.101.jpg@RY2@

Monika Kaczyńska/PAP

Prezydent Lech Kaczyński

Anna Nalewajk

anna.nalewajk@dziennik.pl

Marcin Graczyk

marcin.graczyk@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.