Zbyt łatwe słowo "przepraszam"
Ostatnio zapanowała moda na oczekiwanie przeprosin. Słyszymy, że ktoś powinien za coś przeprosić albo że gdyby przeprosił, wszystko byłoby w porządku. Wszystko wskazuje na to, że funkcja przepraszania jest często mylona z zupełnie innymi zachowaniami jak wybaczanie czy pojednanie.
Zasadniczo istnieją dwie okoliczności, kiedy używamy słowa "przepraszam". Pierwsza to niezamierzone spowodowanie niedogodności, jak na przykład potrącenie kogoś w tramwaju. Druga to również niezamierzone wypowiedzenie w gniewie czy z rozpędu słowa, którego w normalnych okolicznościach byśmy nie wypowiedzieli. I tyle. Nie ma powodu przepraszać za czyny skierowane przeciwko komuś, a zamierzone, bo to byłoby i dziecinne, i nieprawdziwe. "I''m sorry" - to jest po prostu sformułowanie odruchowe i niewymagające refleksji. Człowiek elementarnie wychowany wymawia je często, a ten, do którego przeprosiny są adresowane, na ogół nie zwraca na nie uwagi. Przepraszanie bowiem jest podobne do mówienia "dzień dobry" i do takich wytrenowanych zachowań, jak witanie się czy żegnanie, należy. Przepraszanie oznacza tylko tyle, że nie poczuwamy się do przypadkowego zdarzenia, jakie spowodowaliśmy. Dlatego przepraszanie nie ma zastosowania w polityce. Nieliczne wyjątki dotyczą sytuacji, w których polityk zachowa się tak jak zwyczajny człowiek odruchowo niegrzecznie, albo w uniesieniu powie słowo powszechnie uważane za niezbyt eleganckie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.