Rozbiórka mediów trwa w najlepsze
Utarło się, że w Polsce powiedzieć można prawie wszystko i prawie nigdy nie płaci się za to zbyt wysokiej ceny. Gdzie indziej jest inaczej. Polityk, który chlapnie coś nieopatrznie, zazwyczaj żegna się ze stanowiskiem. U nas - niekoniecznie.
Obyczaj ten próbują zmienić pracownicy radiowej "Dwójki", domagając się w podanym do publicznej wiadomości liście dymisji p.o. prezesa Polskiego Radia. Nie, nie idzie im o pieniądze, choć antena otrzymuje na swą działalność wielokrotnie mniej od pozostałych programów radia publicznego - "Jedynki", "Trójki" i Euro.
Sprawa jest poważniejsza, bowiem dotyczy ładu w eterze. Jarosław Hasiński zarekomendował "Dwójce" podążenie śladem RMF Classic. W internecie od razu pojawiły się komentarze mówiące, że zestawianie tych dwóch stacji to jak porównywanie magisterium na UW albo UJ z ukończeniem szkoły głównej marketingu i obierania ziemniaków. Muzycznie zaś to trochę tak, jakby "Requiem" pod Brunonem Walterem zastępować skrzypcową solówką Vanessy Mae. Wie to prawie każdy, ale nie wie ten, w którego ręce powierzono - choćby czasowo - stery publicznego radia.
Jest to wypowiedź z gatunku tych, za które płaci się natychmiastową dymisją. Prezes porównuje bowiem podległą sobie antenę do rozgłośni komercyjnej i ją stawia za wzór. Sprawia wrażenie, jakby kompletnie nie znał specyfiki kierowanej przez siebie instytucji. Jakby nie wiedział, na czym polega odrębność "Dwójki" na tle stacji prywatnych, a nawet innych anten Polskiego Radia. Jakby nie miał pojęcia, czym zaskarbiła sobie ona wierność coraz liczniejszej grupy słuchaczy. Że nie jest ona ogromna? Oczywiste, że taka być nie może, bo i oferta należy do wyrafinowanych, a więc trafia do elity. Czy zatem należy walczyć o słuchaczy, serwując im smooth-poważną papkę? Każdy, kto nie postradał zmysłów, powie, że to absurd. Jedno RMF Classic już istnieje, więc kolejna taka rozgłośnia nie ma racji bytu. Dlatego dobre rady prezesa Hasińskiego można traktować jako dowód skrajnej niekompetencji i ignorancji. Wystarczający, by pożegnał się ze stanowiskiem.
W sprawie II Programu PR jestem pesymistą. Sekwencja zdarzeń układa się w znany scenariusz. Środowiska twórcze już zaczęły protestować, minister kultury, pełen najlepszej woli, obieca pomoc w miarę możliwości urzędu. Konflikt rozejdzie się po kościach, a pozbawiona środków do życia stacja zacznie zamierać. Zabraknie pieniędzy na produkcję audycji, wynagrodzenia dla pracowników, nagrania, utrzymanie dwu orkiestr i chóru. Za jakiś czas w eterze rozgości się jakaś niezidentyfikowana, robiona za grosze hybryda, której nie będą firmować oczywiście najwybitniejsi dziennikarze dzisiejszej "Dwójki". Coś zostanie być może bezpowrotnie utracone, ale nikt już nie zwróci na to uwagi, bo w ferworze spraw ciekawszych kto by pamiętał o czymś tak mało seksownym jak misja kulturotwórcza mediów publicznych. Już dziś jest ona zresztą tylko martwym zapisem. Poważnie traktują ją "Dwójka" oraz TVP Kultura, wobec której realizowany jest zresztą bardzo podobny scenariusz.
O konsekwencjach można w nieskończoność. Najpoważniejsza jest ta, że w ten sposób ogłupia się społeczeństwo. Co gorsza, w owej medialnej rozbiórce biorą udział wszyscy uczestnicy politycznej gry. PiS i SLD przy odsłoniętej kurtynie dzielą między siebie radiowo-telewizyjny tort. Tobie - telewizyjna "Jedynka", a tobie - TVP Info. W radiu analogicznie. Z boku przygląda się temu Platforma Obywatelska, na której ciąży grzech zaniechania, bowiem od zwycięstwa w wyborach parlamentarnych niemal trzy lata temu nie zrobiła nic, by z chorobą mediów w Polsce walczyć. Widać, nie miała w tym żadnego doraźnego interesu. Teraz powoli się budzi. Obawiam się jednak, że za późno. Coraz bliższy jest mi pogląd, że publicznych mediów nie da się u nas uratować. Lepiej wysadzić i na zaoranym gruncie zbudować całkiem nowe.
Jacek Wakar
jacek.wakar@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu