Dziennik Gazeta Prawana logo

Belka: rewolucji tu nie potrzeba

2 lipca 2018

Euro? Tak. Interwencje walutowe? Tak, jeśli zapobiegną wahaniom kursu złotego. Polityka prowadzona przez byłego szefa NBP? Właściwa. Swoje poglądy prezentował wczoraj przed komisją finansów publicznych kandydat na prezesa NBP Marek Belka.

- Żaden z 460 posłów nie podważa kwalifikacji merytorycznych Marka Belki, a jemu nie można zarzucić sztywnego trzymania się doktryny - zachwala tę kandydaturę prof. Witold Orłowski, ekonomista z PricewaterhouseCoopers.

Marek Belka uznał za właściwą politykę pieniężną prowadzoną przez tragicznie zmarłego prezesa NBP Sławomira Skrzypka, zarząd NBP i Radę Polityki Pieniężnej.

- Rewolucji nie potrzeba, co nie oznacza, że w każdej sprawie mam identyczny pogląd - zapowiedział, odpowiadając na pytania posłów z komisji finansów. Belka uważa za potrzebne przedłużenie umowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie elastycznej linii kredytowej (FCL). Obecny zarząd długo odmawiał resortowi finansów zgody na tę umowę. Według Belki FCL jest wyrazem zaufania do państwa, które otrzymuje do niej dostęp, a jego koszty rekompensuje reakcja rynków. - Jeżeli to doprowadziłoby do obniżenia stopy oprocentowania finansowania zadłużenia o 0,01 - 0,02 proc., to nam się to opłaca - tłumaczył.

W sprawie euro nikt od Marka Belki nie spodziewał się podania daty. Prezes banku centralnego nie powinien brać udziału w licytacji zarezerwowanej dla polityków. Belka podkreślał, że wejście do strefy euro napędza wzrost gospodarczy dzięki niższym stopom procentowym, jakie są w strefie. Przestrzegał jednocześnie, że gospodarka musi być przygotowana, by nie doszło do przegrzania. - To jak z jazdą po autostradzie: można jechać szybciej, ale żeby nie zrobić sobie krzywdy, trzeba mieć odpowiedni samochód - mówił. Podkreślał, że choć gospodarka jest w dobrym stanie, obecnie nie spełniamy kryteriów wejścia do euro.

Jakub Borowski zwraca uwagę, że te poglądy sytuują Belkę gdzieś między poprzednimi prezesami - Leszkiem Balcerowiczem, który forsował jak najszybsze wejście, i Skrzypkiem, który wolał wolniejsze tempo. - I jak rozumiem, zostawia to rządowi, uważając, że rolą RPP i władz NBP jest doprowadzenie do sytuacji, w której spełniamy kryteria - mówi Borowski.

Posłowie chcieli też wiedzieć, czy Belka będzie schładzał gospodarkę, czy wspierał wzrost. Ten zdecydowanie zapowiedział, że gdyby z silnym wzrostem związany był także wzrost inflacji, podniósłby rękę za podwyżką stóp.

- Po to jest polityka pieniężna, by przeciwdziałać przegrzaniu się koniunktury - tłumaczył. Nie wykluczył też interwencji walutowych, które miałby zapobiec silnym wahaniom kursu złotego. Zapewnił, że jako prezes Narodowego Banku Polskiego będzie bronił niezależności banku centralnego.

O tym, kiedy zostanie wybrany na prezesa NBP, zadecyduje klub Lewicy. Wczoraj jego posłowie jednomyślne poparli Belkę na komisji.

@RY1@i02/2010/111/i02.2010.111.000.006a.001.jpg@RY2@

Fot. Artur Chmielewski

Komisja pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Marka Belki

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Każda moja wypowiedź mogłaby być sugestią. W klubie są różne głosy. Chcę ich wysłuchać. Chcę, by odbyła się debata.

Co do oceny pana profesora i jego merytorycznego przygotowania nie ma żadnych wątpliwości. Natomiast mamy je co do sposobu jego zgłoszenia i jakości jego późniejszego mandatu. Czy ten mandat będzie wystarczający? Czy przy sprzeciwie PSL i problemach na zapleczu PO, to jest w ogóle do przeprowadzenia? Chciałbym wysłuchać koleżanek i kolegów posłów, chciałbym porozmawiać jeszcze z Markiem Belką.

Dwóch odpowiedzialnych polityków spotkało się i rozmawiało o wielu kwestiach, nie tylko NBP, ale również o kryzysie gospodarczym na świecie i w Europie czy o euro.

Kalendarz jest znany: marszałek, spotkanie z prof. Belką, a potem decyzja klubu.

NBP to nie jest jakaś tam sobie instytucja. Jego prezes musi mieć mandat poważny i mocny. Zgłoszenie tego kandydata przez wypełniającego obowiązki prezydenta, bez poparcia koalicjanta, budzi wątpliwości. My nie chcemy w tym sporze uczestniczyć.

To pytanie bardzo proszę kierować do marszałka Komorowskiego, nie do mnie, który wywołał to zamieszanie polityczne, a tym samym finansowe.

Nie wiem, może marszałek nie wierzy, że wygra? Nie mam zamiaru się wdawać w te dywagacje. Niemniej wywołało to niepotrzebne zamieszanie i obniżyło wartość kandydatury. To jest problem, do którego doprowadził marszałek Komorowski.

Polityk musi wyobrażać sobie różne scenariusze. Ale musi być też osobą odpowiedzialną, która zapobiega tym czarnym. Ja czuję tę odpowiedzialność.

przewodniczący SLD

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.