Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Bronisław Komorowski trochę liberalny, trochę solidarny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jeśli chodzi o prezesa PiS, to pamiętam tylko wizję IV RP, i o niej dużo mógłbym mówić. Ale ta już jest podobno nieaktualna, wyrzucona na śmietnik. Bardzo się z tego zresztą cieszę, ale nowej wizji państwa PiS nie znam.

A to ciekawe, bo w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" pan Kaczyński wyraźnie mówił językiem Platformy Obywatelskiej. Na przykład o rozwoju gospodarczym.

Nie, zakładam, że - jak zresztą w historii Polski już się zdarzało - słuszny program wygrał. Podobnie jak swojego czasu zostało przyjęte przez lewicę hasło integrowania się Polski ze światem zachodnim, członkostwo w NATO i Unii Europejskiej. Być może radykalna prawica przejmie umiarkowany w swym charakterze program modernizacji gospodarki autorstwa PO. Daj Panie Boże.

Podatek liniowy jest dobrym pomysłem, tylko nierealnym do wprowadzenia w życie ze względu na układ sił politycznych. Można dążyć do tego, aby podatki były maksymalnie spłaszczone, ale wprowadzenie liniowego jest teraz mało realne.

Do przeprowadzenia takiej ustawy potrzeba nie tyle podpisu głowy państwa, ile większości głosów w Sejmie. Pytanie więc, czy warto zgłębiać problem teoretyczny, a mało praktyczny.

Tak. Tak zrobił prezydent Aleksander Kwaśniewski. Chyba tak samo postąpił Lech Kaczyński. To rzecz normalna. Trzeba odzyskać swobodę działania prezydentury, która nie może być związana członkostwem partyjnym. Może istnieć bliskość ideowa, bez meldunku o wykonaniu zadania składanego prezesowi partii.

Bo uważam, że nie ma sprzeczności między wizją państwa liberalnego w rozwiązaniach gospodarczych a solidarnego w wymiarze społecznym. Na tym polegało nieszczęście Polski, że próbowano w sposób sztuczny wykopać rów między Polską akceptującą wolność jednostki i wolny rynek a tradycją niepodległościową i mechanizmami solidarności. Tu nie ma żadnej sprzeczności. Sztuka polega na tym, by umieć łączyć myślenie w kategoriach solidarności z innymi ludźmi z ideami wolnościowymi, także wolnością gospodarczą. Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński wyciąga już wnioski ze swojego zagalopowania się, bo zaczyna mówić językiem liberała.

W najbliższym czasie zostanie on przedstawiony opinii publicznej. Ale niektóre jego elementy stopniowo ujawniam. Na przykład na spotkaniu z samorządowcami w Aleksandrowie Łódzkim przedstawiłem zamysł dążenia do odpartyjnienia niektórych obszarów życia państwa, np. samorządów poprzez jednomandatowe okręgi wyborcze. One się sprawdziły przy wyborze wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Dziś to jest 2400 okręgów jednomandatowych i według mnie nadchodzi czas wybierania w taki sam sposób radnych. Jestem zwolennikiem okręgów jednomandatowych w wyborach parlamentarnych, ale oceniam, że jest tutaj blokada polityczna ze strony środowisk partyjnych. Co do radnych, to można spróbować uzyskać akceptację w parlamencie. To jest pewna forma kompromisu czy raczej rozłożenia na etapy dochodzenia do zmienionego systemu wyborczego.

A drugim obszarem są media publiczne. To, co się w nich stało, jest przejawem skrajnego partyjniactwa, przede wszystkim w programie TVP 1.

Nową ustawą. Jeżeli wygram wybory, chętnie bym poprosił panią Agnieszkę Holland, aby została moim pełnomocnikiem do spraw reformy mediów publicznych. Myślę o stworzeniu ustawy opartej na projekcie środowisk twórczych. Chodzi o taką zmianę powoływania władz mediów publicznych, aby partie miały mniej do powiedzenia niż dzis. Ale chodzi też o finansowanie i funkcjonowanie mediów publicznych i realizację misji, nie partyjnej, a publicznej, na miarę realnych możliwości budżetu państwa.

Oryginalny pomysł, jestem pełen uznania, ale nie podzielam państwa zdania.

Bo jest najmniej partyjny i może być dobrą podstawą do rozmowy. Dzisiaj nie ma skutecznych mechanizmów obrony mediów przed dominacją partii. Dziś PiS, siedząc samotnie przy stole, zjada ten telewizyjny tort dużymi łyżkami tylko w towarzystwie SLD.

Największym wyzwaniem jest dogonienie peletonu krajów Unii Europejskiej bardziej zaawansowanych pod względem poziomu życia, rozwoju gospodarczego i dobrobytu. Nie przeskoczymy wielowiekowych różnic w odniesieniu do najbogatszych krajów, ale Belgię czy Włochy możemy dogonić, korzystając z tego, że rozwijamy się dzisiaj szybciej od nich. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który zachował wzrost gospodarczy i go zwiększa, podczas gdy inne przeżywają recesję. Plan dogonienia głównych krajów unijnych jest realny.

Po pierwsze, utrwalenie zdobyczy Polski z tych dwóch transz reformy, z początku i z drugiej połowy lat 90. Tu pojawia się pytanie o dalszą decentralizację w wymiarze finansowym. To także pytanie o trzecią transzę modernizacyjną, która jest konieczna do przeprowadzenia, jeśli chcemy nie tylko uratować wzrost gospodarczy. To reformy, które rząd miał przygotowane, ale nie bardzo mógł je wdrożyć ze względu na generalną niechęć prezydenta do głębszych zmian systemowych w Polsce, np. do reformy służby zdrowia.

Pewnie tak, choć to nie kryzys w Polsce, ale w Europie. Polska powinna dokonać trzeźwej oceny tego, co nam się najbardziej opłaca, i ocenić, w jakim momencie wskoczyć na to koło niosące euro.

Do strefy euro powinniśmy dołączyć wówczas, gdy gospodarka europejska będzie się rozwijała szybciej od polskiej, bo wtedy członkostwo w tym klubie będzie niosło nas w górę. A dziś, gdy mamy szybsze tempo rozwoju, jest odwrotnie - to my byśmy ciągnęli gospodarkę europejską.

Powinniśmy przystąpić do Eurolandu w okresie, gdy to gospodarka europejska będzie nas ciągnęła. Ale to wcale nie oznacza, że mamy mieć recesję.

Musimy gonić teraz.

Dziś jest ustabilizowana sytuacja w NBP. Dzięki nowelizacji ustawy wiceprezes może rządzić bez ryzyka kwestionowania jego decyzji. Ale jednocześnie trwa praca związana z negocjowaniem kandydatury nowego prezesa. To jest trudne ze względu na gorączkę przedwyborczą, która utrudnia uzgodnienia, ale próbuję. Mam nadzieję, że będzie to możliwe przed rozstrzygnięciami wyborczymi.

Nie warto zgadywać. Dobra kandydatura z mojego punktu widzenia to taka, która łączy duże doświadczenie, mocną pozycję osobistą, lekki dystans do partyjności i zdolność do uzyskania wystarczającej większości w Sejmie.

Chciałbym, by koalicja, która wybierze nowego szefa NBP, była jak najszersza. Najważniejsze jest sprawne przeprowadzenie tego projektu.

A dlaczego wolno?

Ale zawsze lepszy jest prezes niż wiceprezes pełniący obowiązki, bo to sygnał stabilizacji instytucji. NBP to nasze pieniądze i problem ich wiarygodności. Jest ważne, czy bankiem zawiaduje ktoś, kto będzie rządził całą kadencję. To stabilizuje instytucję. Dzisiaj w Polsce przeżywamy sprawy związane z powodzią, ale pamiętajmy, że uwagę europejskiej opinii publicznej skupia głównie kryzys w Grecji, Portugalii czy Hiszpanii.

@RY1@i02/2010/101/i02.2010.101.000.0006.001.jpg@RY2@

Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Bronisław Komorowski

okręgów jednomandatowych także w wyborach parlamentarnych, ale oceniam, że jest tutaj blokada polityczna ze strony środowisk partyjnych.

powinniśmy dołączyć wówczas, gdy gospodarka europejska będzie się rozwijała szybciej od polskiej, bo wtedy członkostwo w tym klubie będzie niosło nas w górę.

jest dobrym pomysłem, tylko nierealnym do wprowadzenia w życie ze względu na układ sił politycznych.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.