Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Politycy ponad podziałami oddają hołd zmarłym

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Lech Wałęsa zasiadł wczoraj w ostatniej ławce wrzeszczańskiego kościoła na pogrzebie Anny Walentynowicz. Od lat byli ze sobą skłóceni.

Premier Donald Tusk oddał hołd w oliwskiej katedrze jednemu ze współtwórców Platformy Maciejowi Płażyńskiemu, który potem opuścił tę partię. Posłanka PiS Beata Kempa żałowała, że nie może osobiście być na pogrzebie Sebastiana Karpiniuka z PO.

Karpiniuka w Kołobrzegu pożegnał za to inny poseł PiS Adam Hofman. - Jak to ładnie było powiedziane w "Samych swoich": "Wróg? A wróg, ale swój, na własnej krwi wyhodowany" - mówi gorzko Hofman. Przyznaje, że wielogodzinne polityczne spory z Karpiniukiem i wspólne wizyty w mediach zaowocowały prawdziwą, pozasejmową przyjaźnią. - Sebastian zapraszał mnie do siebie do Kołobrzegu. Dotarłem dopiero dziś, na jego pogrzeb - dodaje poseł PiS. To nie pierwsze pożegnanie politycznego oponenta. Hofman w poniedziałek uczestniczył w pogrzebie Jolanty Szymanek-Deresz z SLD. Poznał się z nią, gdy grupa polskich posłów wybrała się na dwa tygodnie do USA, by obserwować kampanię prezydencką. Na pogrzebie wiceszefowej SLD zjawiła się również Beata Kempa. Słynąca z ciętego języka posłanka, zwana panterą prawicy, od czasu katastrofy nie kryje wzruszenia. - Nigdy nie czułam się tak jak teraz. My, politycy, byliśmy jak rozpędzony pociąg i ktoś gwałtownie zaciągnął ręczny hamulec - mówi nam Kempa. W programie Tomasza Lisa w TVP przyznała, że bardzo chciała osobiście pożegnać Szymanek-Deresz, gdyż w przeszłości zdarzało jej się niesprawiedliwie krytykować SLD.

Wczoraj Kempa chciała koniecznie uczestniczyć w pogrzebie Karpiniuka. Jej konflikt z nim urósł do takich rozmiarów, że odmawiali wspólnych wizyt w mediach. Ostatecznie jednak posłanka PiS nie dotarła na uroczystości do Kołobrzegu, bo niemal w tym samym czasie w Warszawie żegnano Przemysława Gosiewskiego. - Ale będę się modlić za Sebastiana- mówi Kempa. Dziś wybiera się na pogrzeb kolejnej posłanki lewicy Izabeli Jarugi-Nowackiej. Z kolei na wtorkowym pogrzebie wicemarszałka Jerzego Szmajdzińskiego z SLD zjawił się jego kolega z Prezydium Sejmu, Stefan Niesiołowski z PO. Niegdyś zajadły antykomunista dziś o Szmajdzińskim, byłym działaczu PZPR, mówi: - Lubiliśmy się, byliśmy na ty.

Podczas mszy żałobnej za popularnego "Szmaję" Niesiołowski siedział w kościele tuż obok gen. Wojciecha Jaruzelskiego. - Sam nie wybrałem tego miejsca, wskazano mi je. Ale na pogrzebie, w takim miejscu, w kościele, w towarzystwie zrozpaczonej rodziny się przesiadać? To byłoby chamstwo - mówi Niesiołowski. O zacieraniu się różnic partyjnych wobec śmierci mówi tylko: - To elementarne.

Anna Walentynowicz wielokrotnie publicznie nazywała Wałęsę zdrajcą. Ten nie był jej dłużny. Wczoraj nie chciał komentować swojej obecności na pogrzebie. Premiera nikt nie pytał, czy nie żałuje lat kłótni z Płażyńskim. Były marszałek Sejmu uważał, że Tusk zawłaszczył Platformę i porzucił ideały "trzech tenorów" z 2000 roku.

Koniec identyfikacji zwłok

Wieczorem w Moskwie poinformowano, że zostały już zidentyfikowane wszystkie ofiary katastrofy.

@RY1@i02/2010/078/i02.2010.078.000.006a.001.jpg@RY2@

Fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Lech Wałęsa na mszy świętej za Annę Walentynowicz w kościele w Gdańsku-Wrzeszczu

Anna Monkos

anna.monkos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.