Niebezpieczne rysy na demokracji
Trzyliterowe instytucje nadzorcze sprawdzają nie tylko to, czy decyzje samorządu są legalne, ale zaczynają bezceremonialnie wskazywać demokratycznie wybranym przedstawicielom lokalnych społeczeństw, co jest dla nich lepsze. Jeden z ojców obchodzącego właśnie swoje dwudziestolecie samorządu terytorialnego nie waha się ocenić, że oto na naszych oczach następuje zawężenie swobody decyzyjnej samorządu. To sprzeczne z konstytucją i ustawami.
Bezprawna ingerencja instytucji kontrolnej to silny dowód narastających złych praktyk w relacjach rządu i jego agend oraz samorządów. Jeszcze bardziej frustrująca jest - to inny wniosek z debaty zorganizowanej przez Dziennik Gazetę Prawną - rosnąca niewiara w możliwość stworzenia dobrego prawa, podstawy działania samorządów. I samorządowcy, i eksperci wyliczają długą listę przepisów, które należałoby zmienić. Ale proszą, by już niczego nie zmieniać, bo nie wierzą, że dobrze na zmianach wyjdą.
W obu przypadkach mamy do czynienia z zagrożeniami dla demokracji. Demokracja to dobro, które nie jest dane raz na zawsze. Trzeba o nią walczyć, inaczej może zostać w różny sposób ograniczona. Najtwardsi samorządowcy czują się już zmęczeni, a to groźne dla nas wszystkich. Dlatego trzeba o tym głośno mówić, zwłaszcza w roku wyborów do samorządu. Od tego, kto zasiądzie w nowych władzach samorządowych, zależeć będzie przyszłość demokracji na szczeblu nie tylko lokalnym czy regionalnym.
@RY1@i02/2010/054/i02.2010.054.193.001c.001.jpg@RY2@
Krzysztof Bień, zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej
Krzysztof Bień
zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu