Dziennik Gazeta Prawana logo

List jednak bez haków

27 czerwca 2018

Spór między Platformą a Pałacem Prezydenckim w sprawie haków na Radosława Sikorskiego nie został rozwiązany.

Chociaż kancelaria premiera ujawniła odpowiedź Lecha Kaczyńskiego na list Donalda Tuska, to nadal nie wiadomo, jakie nieprawidłowości zarzuca szefowi Ministerstwa Spraw Zagranicznych prezydent.

W piśmie szczegółów zarzutów nie ma, choć Lech Kaczyński pisze o "nieprawidłowościach, które miały być przyczyną odwołania" Radosława Sikorskiego z funkcji szefa MON w rządzie PiS. Zamiast wyjaśnić wątpliwości, prezydent zaprasza premiera na spotkanie. "Moje zdziwienie budzi obecna prośba o ponowne przekazanie informacji, których dysponentem stał się pan dwa lata temu. Gotów jednak jestem do rozmowy z Panem, w której jeszcze raz przekaże te informacje" - napisał prezydent do Donalda Tuska.

Ale premier stwierdził, że z oferty nie skorzysta. - Jestem rozczarowany treścią listu. Liczyłem na to, że i ja, i opinia publiczna dowiemy się, o co chodzi, jeśli mówimy o jakichś pretensjach czy zastrzeżeniach pana prezydenta, czy jego brata, do Radosława Sikorskiego - mówił wczoraj Donald Tusk.

Prezydent nie zmierza jednak ujawnić szczegółów. Dlaczego? Zdaniem premiera, dlatego że nie ma czego ujawniać.

- Pan prezydent w tej rozmowie oceniał ministra Sikorskiego, ale raczej pod kątem swoich sympatii i antypatii politycznych. Nie mogę państwu przedstawić faktów, bo ich nie było - mówił wczoraj Tusk.

Zarzuty wobec Sikorskiego stały się przyczyną kolejnej wojny między Pałacem Prezydenckim a PO. Całą sprawę zaczął wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla Newsweeka, w którym była mowa o wątpliwościach prezydenta wobec Sikorskiego. Dlatego PO oskarża PiS o nieczystą grę. - Lech Kaczyński został wystawiony na strzał przez Jarosława Kaczyńskiego, który mówił, czego to nie ma na Radka Sikorskiego. Dlatego musiał teraz odpowiedzieć na pytanie premiera - ocenia wiceszef klubu PO Rafał Grupiński.

Jednak ze strony Pałacu Prezydenckiego oskarżenia płyną teraz pod adresem Donalda Tuska. Zdaniem Lecha Kaczyńskiego premier wykorzystuje sprawę Radosława Sikorskiego, by uniknąć dyskusji o sytuacji gospodarczej czy aferze hazardowej. Prezydent w swoich zarzutach poszedł jeszcze dalej i prośbę premiera o wyjaśnienie wątpliwości potraktował jako "próbę włączenia autorytetu prezydenta do wewnątrzpartyjnej dyskusji przedwyborczej" w Platformie Obywatelskiej.

Politycy Platformy odrzucają taką interpretację. - Członkowie PO mają przekonania dosyć ugruntowane. Nie spodziewam się, by takie sygnały z zewnątrz, a już na pewno nie z tej strony, w jakikolwiek sposób mogły wpływać na ocenę kandydatów Platformy ze strony członków ugrupowania - przekonuje Rafał Grupiński.

Wśród polityków Platformy pojawiają się także głosy, że paradoksalnie cała sprawa może zadziałać na korzyść Sikorskiego.

- Taki atak z zewnątrz ze strony prezydenta w naturalny sposób skonsoliduje poparcie dla Sikorskiego, a to przełoży się na poparcie w prawyborach - przewiduje członek władz PO.

Lech Kaczyński, by zademonstrować, że nie myśli ingerować w prawybory w PO, zaprosił szefa dyplomacji do wspólnego lotu na zaprzysiężenie prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. - Warto polecić ten przykład, zamiast brnąć w jakieś opowieści i odgrzewane kotlety - mówił wczoraj szef prezydenckiej kancelarii Władysław Stasiak.

Sikorski zaproszenie przyjął. Dziś będzie mógł wyjaśnić ewentualne wątpliwości z Lechem Kaczyńskim i porozmawiać o możliwej rywalizacji w wyborach prezydenckich.

@RY1@i02/2010/039/i02.2010.039.000.003a.001.jpg@RY2@

Fot. Grzegorz Hawałej/Fotorzepa

Lech Kaczyński i Radosław Sikorski w grudniu 2006 r. podczas uroczystości związanych ze stanem wojennym

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.