Córka Sobiesiaka: co ja tu robię?
Magdalena Sobiesiak zapewniała, że nie była ogniwem przecieku informacji o akcji CBA w aferze hazardowej. W ogóle dziwiła się, że została wezwana. Bo ze sprawą, jak twierdzi, nie miała nic wspólnego.
Blisko sześciogodzinne przesłuchanie córki Ryszarda Sobiesiaka miało zupełnie odmienny przebieg niż jej ojca. Stawiła się przed komisja uśmiechnięta, a w słowie wstępnym przeprosiła członków komisji i dziennikarzy za zachowanie swojego ojca parę dni wcześniej. Biznesmen nazwał ich "swołoczą". Ale na tym kończyły się różnice w ich zeznaniach. - Nie jestem osobą winną, ani nie uczestniczyłam w procesie legislacyjnym w sprawie ustawy hazardowej. To wasze porachunki, wasze sprawy. Stoję dzisiaj przed państwem z jednego powodu: bo nazywam się Sobiesiak - mówiła.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.