Jak się wypromujesz, tak cię wybiorą
Marek Sawicki, minister rolnictwa i rozwoju wsi w rządzie Donalda Tuska, uzyskał w wyborach najlepszy wynik indywidualny w swoim okręgu. Mogły mu w tym pomóc kampanie finansowane przez... resort
Prezydent ogłosił datę wyborów parlamentarnych 4 sierpnia. Dzień później resort rolnictwa zawarł umowę z TVP. Jak wynika z informacji "DGP", ministerstwo zapłaciło 369 tys. zł za wyemitowanie 30 września i 1 października 2011 r. dwóch audycji "Kocham Cię, Polsko" i audycji "Kocham Cię, Polsko - ekstra". Programy te promowały program Poznaj Dobrą Żywność. W czasie audycji minister Sawicki wręczał znaki PDŻ.
Niecałe dwa tygodnie później ministerstwo za 850 tys. zł zleciło realizację i emisję trzech spotów reklamowych, które miały przedstawiać "efekty wdrażania wspólnej polityki rolnej i promować polską wizję WPR po 2013 r.". Pierwszy spot dotyczył bezpieczeństwa żywności, drugi - promocji działań na rynkach zewnętrznych, a trzeci - bezpośredniego wsparcia WPR dla polskiego rolnictwa. Ich emisję zamówiono na wrzesień, w sumie - 130 reklamówek w TVP 1, TVP 2 i TVP Info. We wniosku o udzielenie zamówienia znajduje się punkt mówiący wprost: "pożądany termin wykonania zamówienia: do 30 września 2011 r."
Minister we wszystkich reklamówkach występuje osobiście - zachwala polskie smaki i opowiada o zmianach na wsi. Charakterystyczna jest gestykulacja Sawickiego - palec do góry, kiedy ogłasza, że "Polska smakuje", czy otwarte ręce, gdy mówi o polskiej wsi.
Jednak resort zapewnia, że terminy emisji spotów wynikały wyłącznie z kalendarza polskiej prezydencji. I podkreśla, że we wrześniu odbywały się liczne spotkania, z Nieformalną Radą ds. Rolnictwa na czele. - Trudno wyobrazić sobie lepszy moment na przedstawienie efektów realizacji wspólnej polityki rolnej w młodym kraju członkowskim, po raz pierwszy sprawującym taką funkcję - podkreśla Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego resortu rolnictwa.
Minister aktywnie promował dobrą żywność także bezpośrednio. I zapewne tylko przypadkiem w swoim okręgu wyborczym. Na coroczne Dni z Doradztwem Rolniczym w Siedlcach 10 - 11 września resort zamówił 5 banerów i 3 telebimy w centrum miasta, które zapraszały mieszkańców na imprezę. Do tego okolicznościowa gazetka "Tam, gdzie rodzi się plon". Ministerstwo zapłaciło za to ponad 61,5 tys. zł. Co ciekawe, relacja z tego wydarzenia ukazała się także na stronie internetowej MarekSawicki.kwpsl.pl, czyli komitetu wyborczego.
Z kolei mieszkańcy Sokołowa Podlaskiego 21 sierpnia mogli wziąć udział w imprezie dożynkowej. Resort wydał 45 tys. zł m.in. na stoisko, konferencję na temat wspólnej polityki rolnej i noclegi dla jej 20 uczestników. W tej samej miejscowości w ostatni weekend przed wyborami minister wziął udział w pikniku edukacyjnym promującym PROW. Resort zasponsorował m.in. nagrody rzeczowe w konkursie dla szkół rolniczych (telewizor, kamery cyfrowe). Łącznie na organizację i promocję imprezy wydał 260 tys. zł. Dlaczego akurat Sokołów? Rzeczniczka ministerstwa przekonuje: - Piknik zaplanowany był jeszcze w 2010 w planie komunikacyjnym PROW na rok 2011. Nikt wówczas nie znał jeszcze terminu wyborów parlamentarnych.
Minister Sawicki w swoim okręgu, obejmującym m.in. Siedlce i Sokołów Podlaski, zdobył 6,98 proc. poparcia i 23 901 głosów. To ponad dwa razy więcej niż w poprzednich wyborach (wtedy miał siódmy wynik, ale nie startował z jedynki). - Dużo jeździłem po okręgu w kampanii i wszędzie go było pełno na różnych plakatach czy zdjęciach. W 2/3 jako ministra i w 1/3 jako kandydata. Korzystał z prawa, żeby sobie pomóc w kampanii - ocenia poseł PiS i kontrkandydat Sawickiego w okręgu, Krzysztof Tchórzewski.
Wszystko zresztą bez przekraczania prawa. Osoby pełniące funkcje publiczne mogą promować za publiczne pieniądze swoje dokonania w każdym momencie, również w gorącym czasie kampanii wyborczej, jeśli tylko wprost nie agitują. PKW już kilka razy stwierdzała, że o ile kampanie promocyjne wiążą się z funkcją pełnioną przez tę osobę, to wszystko jest w porządku. - Osoby pełniące funkcje publiczne nie mają powodów ograniczać działalności w czasie kampanii wyborczej. Mają prawo informować o tym, co robią instytucje przez nie kierowane - mówi Krzysztof Lorentz z PKW.
Zdaniem ekspertów ta praktyka powinna się jednak zmienić. - Można odnieść wrażenie, że takie kampanie de facto mają na celu wzmacnianie wizerunku ministra - komentuje Adam Sawicki z programu przeciw korupcji Fundacji Batorego.
Ludowcy na całą swoją kampanię wyborczą przeznaczyli ok. 12 mln zł.
@RY1@i02/2011/218/i02.2011.218.00000060b.802.jpg@RY2@
PAP/EPA
Inwestycje resortu w programy telewizyjne i festyny przyniosły jego szefowi bardzo dobre plony
Anna Gielewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu