Dziwne smaki kampanii
W tej kampanii wyborczej posiłki polityków nabrały wyjątkowego znaczenia. Zaczęło się od wizyty premiera Tuska u rodziny poszkodowanej przez kataklizm. Były ciasta, banany, jabłka i kanapki (przygotowane przez zaplecze premiera).
Tam pojawił się słynny "paprykarz", który pytał premiera, jak żyć, a później zaprosił b. premiera Kaczyńskiego na żurek. Liderowi PiS smakowało, a gospodarz - jego zwolennik - stał się gwiazdą kampanii.
Teraz premier wykonał kolejny kulinarny krok ku zwycięstwu - sięgnął po zestaw drogi, czyli kawę i hot doga. Teraz pewnie konkurencyjna sieć zaprosi jego kontrkandydata.
@RY1@i02/2011/186/i02.2011.186.000.002a.001.jpg@RY2@
Fot. Shutterstock
mast
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu