Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Temu rządowi emerytur zreformować się nie uda

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Polska jest zapóźniona wobec reszty Europy w reformowaniu systemu emerytalnego. W tej kadencji wiele się już nie zmieni, więc ciężar reform będzie musiał wziąć na siebie kolejny rząd.

Do jego głównych zadań będzie należało zrównanie czasu pracy kobiet i mężczyzn oraz wydłużenie wieku emerytalnego. Takie są wnioski z prezydenckiej debaty dotyczącej przyszłości systemu emerytalnego.

Żaden z zaproszonych przez prezydenta ekspertów nie sądzi, że zmian dokona ten rząd w trakcie kampanii wyborczej. Ale przyszły nie będzie mógł się cofnąć.

Skutki zapóźnienia odczuwają kobiety - przeciętna emerytura kobieca to 70 proc. kwoty wypłacanej mężczyznom. Do tego blisko jedna trzecia kobiet dostaje emerytury bliskie minimalnej, gdy wśród mężczyzn zaledwie niecałe pięć procent pobiera takie świadczenie.

- Jeśli mówimy, że obecna stopa zastąpienia jest niezła w porównaniu z innymi krajami, nie dotyczy to kobiet - mówiła Irena Topińska z CASE.

W dodatku w przyszłości, w systemie opartym na uzbieranych oszczędnościach, także nie będzie lepiej. Symulacje wypłat emerytur z OFE mówią, że świadczenia kobiet nadal będą niskie. O ile w przypadku mężczyzn stopa zastąpienia (relacja ostatniej emerytury do pensji) przekroczy 30 procent, to świadczenia kobiet wyniosą zaledwie dwadzieścia parę procent. Dlatego potrzebne są szybkie zmiany.

- Nie można dłużej czekać z podniesieniem wieku kobiet. Zacznijmy, podnosząc go co 2 miesiące o jeden miesiąc - namawiał ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz.

Rząd opracował harmonogram zrównania wieku przejścia na emeryturę kobiet i mężczyzn oraz podniesienia granicy do 67. roku życia. Cały proces miałby być prowadzony systematycznie i zacząłby się w 2015 roku i zakończył 10 lat później.

- Zrównanie i podniesienie wieku emerytalnego dałoby nam po 2025 r. 750 tysięcy osób więcej na rynku pracy - argumentował Michał Boni, szef Komitetu Stałego.

Podczas debaty w pałacu nie poruszono kwestii emerytur rolniczych i mundurowych. A to właśnie w sprawie kształtu mundurówek wchodzimy w najgorętsze dni. Rząd ciśnie policyjne związki, grożąc, że jeśli do porozumienia nie dojdzie teraz, to po wyborach włączy policjantów, żołnierzy i strażaków do ZUS.

Dziś Michał Boni ma rozmawiać ze związkowcami w sprawie zgody na reformę mundurówek. Strony zgadzają się tylko w jednym: nowy system nie będzie obowiązywał obecnie służących. W innych sprawach się różnią. Rząd chce, by do otrzymania emerytury uprawniało 25 lat służby i ukończenie 55. roku życia, a związkowcy chcą 20 lat służby i 50 lat życia. I szykują polityczną kontrofensywę: umówili się na spotkania z klubami parlamentarnymi. Liczą, że podczas prac nad ustawą któryś z nich zgłosi poprawki postulowane przez związki. Od polityków SLD płyną sygnały, że są otwarci na rozmowy. Związkowcy liczą też na nacisk na PSL.

Anna Gielewska

Grzegorz Osiecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.