Awantura o OFE od dziś już w Sejmie
DEBATA W SPRAWIE cięć składki do funduszy emerytalnych przenosi się na Wiejską. Koalicja i opozycja szykują się na ostre starcie. Rząd może być mniej zdeterminowany do zmian, bo Bruksela zgadza się na łagodniejsze traktowanie Polski w razie przekrocznia kryteriów z Maastricht
Lewica zapowiada, że zgłosi poprawki do rządowego projektu obniżenia składki do OFE. Chce, aby osoby urodzone w 1980 r. lub później wpłacały do funduszy 5 proc. pensji - a nie od 2,3 proc. do 3,5 proc. docelowo, jak pragnie rząd. Pozostali płaciliby według propozycji rządowej. Posłowie Sojuszu wyliczyli, że obniży to planowane oszczędności o 2,5 mld zł rocznie. Dlatego domagają się, podobnie jak PJN, wysłuchania publicznego. I zapowiadają, że jeśli komisja odrzuci ich wniosek, zorganizują obywatelskie wysłuchanie publiczne. - Zanosi się bowiem na to, że będziemy mieli 10 minut na dyskusję o OFE - uzasadniała Anna Bańkowska.
Wczoraj prof. Leszek Balcerowicz ponownie ostro skrytykował rząd. Oskarżył go o demagogię i manipulację. Argumentował, że rząd pokazuje jako alternatywę dla swoich działań utrzymanie obecnego stanu, a nie zmiany, które zwiększyłyby efektywność OFE. - Szkapę porównuje się z kucykiem, by wykazać, że jest prawdziwym rumakiem - mówił prof. Balcerowicz.
- Czekamy na debatę, by spokojnie wszystko wytłumaczyć. Nie będziemy przerzucać się argumentami na konferencjach prasowych - odpowiada Szymon Milczanowski z Ministerstwa Finansów.
Do debaty między Jackiem Rostowskim a Leszkiem Balcerowiczem ma dojść w poniedziałek o godz. 20. Organizatorzy chcą, by transmitowały ją wszystkie główne stacje telewizyjne.
@RY1@i02/2011/052/i02.2011.052.000.006a.001.jpg@RY2@
Niższa składka do OFE
Ministrowie finansów krajów UE postanowili wczoraj, że Bruksela będzie inaczej wszczynać procedurę nadmiernego deficytu wobec krajów, które przeprowadziły reformy emerytalne. Wśród nich jest Polska. Procedura ma być otwierana, gdy deficyt wynosi 4 proc. PKB, a zamykana przy 3,5 proc. - powyżej standardowego limitu 3 proc. Jacek Rostowski, minister finansów, nazwał te ulgi przełomowymi. - Mamy trwałe uznanie, że Polska nie będzie poddana procedurze nadmiernego deficytu, jeśli deficyt będzie na poziomie, nie odbiegającym w znaczący sposób od poziomu, który jest bliski wartości referencyjnej - powiedział Rostowski.
To według niego przełom, bo ulgi będą obowiązywały zawsze, dopóki Polska będzie miała dług na poziomie niższym niż 60 proc. PKB. A według wyjściowych propozycji KE z września ulgi miały obowiązywać degresywnie, tylko przez pięć lat. Rostowski przypomniał, że nie ma mowy o zmianie liczenia polskiego długu w związku z reformą emerytalną.
PAP, BM
Grzegorz Osiecki
Anna Gielewska
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu