Globalizacja i konkurencja wymuszą elastyczność
Rynek pracy
Polskę w najbliższych latach czekają zmiany w zakresie form zatrudniania, które dają pracownikom poczucie bezpieczeństwa.
Taki wniosek wynika z debaty zorganizowanej przez Business Centre Club poświęconej problemowi wdrażania w Polsce programów flexicurity, czyli równoczesnego zwiększania elastyczności i bezpieczeństwa rynku pracy.
W ocenie Jacka Męciny, wiceministra pracy, najwięcej do zrobienia rząd i partnerzy społeczni mają w sferze aktywizacji bezrobotnych i kształcenia ustawicznego. Z danych resortu pracy wynika, że odsetek uczących się wśród osób powyżej 50. roku życia wynosi około 1,5 proc. To zdecydowanie za mało.
Dlatego w najbliższych latach można się spodziewać programów zachęcających do kształcenia tych, którzy są zagrożeni utratą zatrudnienia. Co ważne, nowe umiejętności mają być zdobywane nie po utracie pracy, ale gdy ona jeszcze trwa.
- Musi się zmienić filozofia działania urzędów zatrudnienia. Zostanie to osiągnięte poprzez większe wsparcie finansowe, dokładne adresowanie usług i inne traktowanie osób aktywnych i zainteresowanych podjęciem zatrudnienia - podkreśla Jacek Męcina.
Z kolei Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ, podkreśla, że przepisy kodeksu pracy zawierają wiele różnorodnych systemów zatrudniania. Jeżeli wejdą w życie dyskutowane w komisji trójstronnej rozwiązania dotyczące zmiany przepisów o czasie pracy polegające tylko na wydłużeniu okresów rozliczeniowych, wprowadzeniu ruchomego czasu pracy i rozliczaniu nadgodzin, to przepisy będą tak bardzo elastyczne, że będzie to wymagać stworzenia dodatkowych systemów zabezpieczenia dla osób, które stracą zatrudnienie.
Tomasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu