Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

I kto tu rządzi

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Nareszcie się wyjaśniło, dlaczego do tej pory (licząc od 1989 r.) tylko dwóch polityków zostało skazanych przez Trybunał Stanu. Podczas gdy takich, którzy by na to zasługiwali, wydawało się dużo więcej. Otóż minister nic nie może. Więc za nic nie odpowiada. Dotyczy to także wiceministrów oraz dyrektorów instytucji publicznych niższych stopni. To nie ja zwariowałam. Takie stanowisko - w każdym razie jeśli chodzi o ściganie winnych nieprzestrzegania dyscypliny finansów publicznych - przedstawił resort finansów. Ponoć dlatego, że za szefa większość decyzji podejmują urzędnicy, więc nie ma się co go czepiać. Potwierdza to afera, jaka wydarzyła się się w Ministerstwie Środowiska. Tam urzędniczka najpierw zawłaszczyła resortowy projekt, a potem podwójnie na nim zarabiała. Obsługiwała go jako urzędniczka i jako prywatna firma. Koń by się uśmiał i zdechł. Bo niby mam uwierzyć, że nikt wyższy rangą w ministerstwie nie zauważył, co się wyrabia? Że faktury były podpisywane podczas somnambulicznej aktywności nocnej? A może należałoby zadać pytanie, komu ta pani odpalała działkę?

Wracając do odpowiedzialności: jeśli nie ma odpowiedzialności jednoosobowej przełożonego, nie ma jej wcale. Owszem, winien jest ten, kto wydał za dużo, wyłudził czy sprzeniewierzył. Ale odpowiedzieć powinien także ten, kto nie dopilnował, choć było to jego obowiązkiem, misją i za to brał pieniądze. Inaczej dochodzimy do absurdalnych wniosków sprowadzających się do starej, komunistycznej zasady: To nie Stalin jest zły. To jego urzędnicy.

@RY1@i02/2013/244/i02.2013.244.000000200.802.jpg@RY2@

Mira Suchodolska sekretarz redakcji

Mira Suchodolska

sekretarz redakcji

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.