Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Chaos w sferze finansów publicznych ma się dobrze, a nawet coraz lepiej

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 24 minuty

Rozmowa z dr. Januszem Fiszerem, partnerem w PwC, docentem Uniwersytetu Warszawskiego

Wakacje powoli się kończą, a wraz z nimi mija letni zastój. Czy coś ciekawego zaczyna dziać się w finansach publicznych?

Okres lipca i sierpnia zwykle jest nazywany sezonem ogórkowym, gdyż wtedy z powodu letnich wakacji zazwyczaj nic istotnego się nie dzieje. W sferze faktów dokonanych tak jest również w roku bieżącym. Jednak powoli widoczne są - niestety - symptomy pogłębiającego się ogólnego chaosu w szeroko rozumianej sferze publicznej, czyli w obszarze finansów publicznych, głównie podatków, ale i ubezpieczeń emerytalnych, finansowania ochrony zdrowia, a także opłat za korzystanie z publicznego radia i telewizji.

A co w podatkach?

Tu wyraźnie widać, że z powodu ogromnego spadku dochodów budżetowych coraz bardziej konieczne i pilne staje się podwyższenie stawek - najpewniej w PIT i w VAT - co najmniej o jeden punkt procentowy, czyli w PIT odpowiednio do 19 i 33 proc., a w VAT - podniesienie przynajmniej stawki podstawowej do 24 proc. Czytelnicy moich tekstów wiedzą, że jestem - od zawsze - gorącym zwolennikiem niskich podatków, a liniowego PIT w szczególności. Widzę jednak, że samymi zaklęciami i dalszą emisją państwowych instrumentów dłużnych oraz cięciami w wydatkach poszczególnych resortów nie da się zbilansować budżetu w 2014 roku, o uratowaniu budżetu w 2013 roku już nie wspominając. Konieczna podwyżka stawek podatkowych to jednak recepta na porażkę polityczną w kolejnych wyborach, a więc - jej nie robimy. W konsekwencji chaos finansów pogłębia się, i to ostatnio dość spektakularnie...

Co zatem robić?

Jaskrawym przejawem konieczności zmian w finansach publicznych, a szczególnie w zasadach finansowania jednostek samorządu terytorialnego, jest sprawa janosikowego, czyli wpłat najbogatszych województw (czytaj: głównie województwa mazowieckiego) do budżetu państwa z przeznaczeniem na dofinansowanie pozostałych, mniej zamożnych województw. Formuła obliczania janosikowego, oparta na dochodach osiągniętych w poprzednim okresie, działa poprawnie jedynie przy założeniu stałego wzrostu, a przynajmniej braku spadku dochodów bogatych województw. W sytuacji silnego spadku tych dochodów powstaje paradoksalna pułapka - z malejących dochodów należy sfinansować rosnące (!) wpłaty do budżetu. Ofiarą takiej sytuacji stało się właśnie teraz województwo mazowieckie, które - z powodu innych ograniczeń ustawowych - nie może sfinansować wysokiego janosikowego kolejnym kredytem bankowym, a z kolei za brak jego wpłaty grozi zarządowi województwa odpowiedzialność z tytułu naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Resort finansów doskonale zna problem, lecz nie podejmuje żadnych działań, wierząc chyba, że problem sam się rozwiąże. Jak wiadomo, w Polsce tradycyjnie bardzo lubimy Stany Zjednoczone, ale chyba branie przykładu z Detroit, które właśnie spektakularnie zbankrutowało, nie jest najlepszą koncepcją...

Janosikowe to tylko jeden z obszarów chaosu...

Tak, kolejnym jest system finansowania ubezpieczeń emerytalnych. Po burzy wywołanej kuriozalnymi wypowiedziami przedstawicieli OFE sugerującymi, że emerytur z OFE wystarczy na ok. 10 lat, a potem emeryt - jeśli dożyje - to niech sobie radzi sam, pojawiły się różne, mniej lub bardziej racjonalne, ale za to przygotowane w pośpiechu (żeby nie powiedzeć - na kolanie) pomysły na częściowe quasi-upaństwowienie OFE. Abstrahując od merytorycznej wartości proponowanych wariantów rozwiązania problemu OFE, zadziwia to, że przez 14 lat funkcjonowania zreformowanego systemu ubezpieczeń emerytalnych nie zauważono zagrożeń związanych z OFE i dopiero teraz szuka się szybkich remediów. Nie ma nawet jasnej koncepcji, jaki podmiot ma wypłacać ewentualne emerytury z OFE, co dodatkowo pogłębia chaos w tym obszarze i skutecznie rujnuje - i tak już niewielkie - zaufanie obywateli, szczególnie tych w wieku przedemerytalnym, do własnego państwa i obala wiarę, że z emerytury będzie można się utrzymać (o sugerowanych w 1999 roku wakacjach pod palmami w tropikach dyskretnie zapominając). Zamiast miesiącami dyskutować o tym, czy zlikwidować OFE już teraz, czy nieco później, może warto byłoby uczynić systemy IKE i IKZE bardziej atrakcyjnymi podatkowo, a więc zbudować trwałą i powszechną akceptację dla faktu, że na emeryturę można i trzeba (również) samemu oszczędzać.

A co z ochroną zdrowia?

Na skutek dziwacznych działań resortu zdrowia, eufeministyczne zwanych reformami, systematycznie pogłębia się chaos i w tym obszarze sfery publicznej. Przypomnijmy, że od 2007 roku utrzymywana jest na tym samym poziomie - 9 proc. podstawy wymiaru - składka na ubezpieczenie zdrowotne. W sytuacji coraz bardziej starzejącego się społeczeństwa, co po części wynika z pozytywnego zjawiska, jakim jest wydłużanie się statystycznej długości życia, a także coraz bardziej nowoczesnych, ale jednocześnie stale drożejących metod leczenia, sprzętu medycznego oraz lekarstw - składka ta nie może w pełni sfinansować funkcjonowania publicznych placówek ochrony zdrowia. Wrażenie chaosu pogłębiają działania NFZ, a szczególnie limity, które czynią dostępność lekarza specjalisty pod koniec okresu rozliczeniowego czystą fikcją. W efekcie, mimo powszechnej stawki na ubezpieczenie zdrowotne, środków jest coraz mniej, a rosnący stale odsetek pacjentów korzysta już prawie wyłącznie - powtórzmy: mimo płaconej składki - z usług prywatnych placówek ochrony zdrowia.

Ale przecież pomóc miały przekształcenia szpitali w spółki?

W odniesieniu do finansowania szpitali superpanaceum, jakim miało być przekształcenie w spółki prawa handlowego, zupełnie się nie sprawdziło, a to z prostego powodu: podobnie jak od mieszania łyżką w szklance herbata nie robi się bardziej słodka, tak i od zmiany formy prawnej szpitalowi nie przybędzie środków. Pomijam już taki drobiazg jak to, że spółki prawa handlowego zakłada się w celu gospodarczym, a celem publicznego szpitala nie jest prowadzenie działalności gospodarczej, lecz zapewnienie opieki medycznej pacjentom. Konkluzja jest druzgocąca: bezpłatna publiczna ochrona zdrowia coraz szybciej staje się swoistą iluzją. Podobnie jak w przypadku podatków, każde formalne podniesienie wysokości ich składek na ubezpieczenie zdrowotne to gwarantowana porażka polityczna, a więc nie podwyższamy składki, co wpycha nas jeszcze głębiej w chaos medyczny i kółko się zamyka.

Mam nadzieję, że to już koniec przykładów na chaos w finansach publicznych...

O nie, szczytem chaosu - tym razem radiowo-telewizyjnego - jest najnowsza sprawa opłaty abonamentu RTV, teraz dla niepoznaki mającego nazywać się opłatą audiowizualną. Wpływy z abonamentu RTV systematycznie spadają, gdyż w ciągu kilku ostatnich lat dużo zrobiono, aby to teoretycznie obowiązkowe świadczenie publiczne w świadomości społecznej przekształcić w rodzaj prawie dobrowolnego datku, płaconego jedynie przez tych, którzy czynią to z przyzwyczajenia albo z naiwności. W ostatnich dniach pojawiają się w tym zakresie nowe, cudowne pomysły typu opłata doliczana do rachunku za energię elektryczną. A co w sytuacji, gdy ktoś dostaje kilka rachunków, gdyż np. ma kilka lokali z odrębnymi licznikami poboru energii. W taki prosty sposób opłata audiowizualna stanie się dodatkową opłatą nie tyle za dostęp do usług audiowizualnych, lecz za posiadanie licznika energii (sic!). A więc chaos nawet w takiej, wydawałoby się, dość łatwej do intelektualnego opanowania dziedzinie.

Tak więc gołym okiem widać, że chaos ma się dobrze, a nawet coraz lepiej. Tym samym (nieco zmodyfikowana) ogólna teoria chaosu sprawdza się nie tylko w teorii, ale i w codziennej polskiej praktyce...

Widoczne są symptomy pogorszenia m.in. w podatkach, funduszach emerytalnych, finansowaniu służby zdrowia

@RY1@i02/2013/159/i02.2013.159.071000200.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

dr Janusz Fiszer, partner w PwC, docent Uniwersytetu Warszawskiego

Rozmawiała Ewa Ciechanowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.