Dawanie palca matkom grozi utratą całej ręki
Dać komuś palec, to weźmie całą rękę - mówi stare przysłowie. O jego prawdziwości przekonuje się właśnie premier. I dobrze. Nieprzemyślane i niekonsekwentne działania rządu w sprawie urlopów rodzicielskich uruchomiły lawinę roszczeń i podziały rodziców na lepszych i gorszych. Ustępstwa wobec tzw. matek pierwszego kwartału sprawiły, że o swoje zaczęły walczyć matki czwartego kwartału poprzedniego roku. Posługują się one takimi samymi argumentami jak rodzice dzieci urodzonych od 1 stycznia do 17 marca 2013 r. One też chcą, by wszystkie dzieci z danego rocznika miały jednakowe prawo do opieki rodzicielskiej. Dlaczego tylko część rodziców wieloraczków z 2012 r. ma skorzystać z dodatkowych 26 tygodni na opiekę nad pociechami? Dlaczego dziecko urodzone 31 grudnia ubiegłego roku będzie miało zapewnioną o pół roku krótszą płatną opiekę od tego, które przyjdzie na świat dzień później? Ustępstwa rządu doprowadziły do niepokojów i frustracji, ale mogą też mieć bardziej poważne skutki, powodujące zablokowanie szerszych uprawnień rodzicielskich.
Nowe, korzystne dla rodziców przepisy miały obowiązywać od 1 września 2013 r. Ustępstwa wobec matek sprawiły, że mają one wejść w życie już 17 czerwca. Oznacza to, że na przejście całej ścieżki legislacyjnej Sejm, Senat i prezydent mają dosłownie kilka tygodni. Tymczasem regulamin Sejmu dla zmian w kodeksach przewiduje kwalifikowaną procedurę i dłuższy kalendarz uchwalania.
Pierwsze czytanie rządowego projektu zaplanowano na 14 maja. W tym celu zwołane będzie dodatkowe posiedzenie Sejmu. Drugie czytanie będzie się mogło odbyć dopiero 14 dni później, czyli 28 maja. Zakładając, że maszynka do głosowania będzie działała sprawnie i większość koalicyjna zablokuje lub odrzuci różne propozycje poprawek, które z reguły są zgłaszane przy okazji prac nad zmianami w k.p., Senat będzie mógł zająć się nowymi przepisami dopiero pod koniec maja. Należy założyć, że również izba refleksji szybko i bez poprawek "klepnie" prorodzinne, rządowe przepisy. Oznacza to, że faktycznie prezydent na złożenie podpisu i wcześniejsze rozważenie zgłaszanych wątpliwości będzie miał tylko kilka z przysługujących mu 21 dni.
Dlaczego będzie musiał szybko działać? Pośpiech jest konieczny ze względu na konieczność zachowania co najmniej dwutygodniowego vacatio legis. Wielokrotnie już Trybunał Konstytucyjny kwestionował przepisy ze względu na zbyt krótki okres, który upłynie między ich ogłoszeniem a datą wejścia w życie.
Co prawda adekwatność co najmniej 14-dniowego vacatio legis podlega ocenie na tle każdej konkretnej regulacji, ale grupa osób zdeterminowanych i niezadowolonych z nowych rozwiązań prorodzinnych dostanie pretekst do ich kwestionowania. Może w ten sposób zablokować całą ideę urlopów rodzicielskich.
Pogoń za sukcesem, którym ma być wzrost słupków poparcia, może okazać się pyrrusowym zwycięstwem. A wszystko dlatego, że premierowi potrzebny był miły akcent przed długim weekendem i zdjęcie wśród zadowolonych matek walczących o swoje prawa.
@RY1@i02/2013/090/i02.2013.090.18300050b.802.jpg@RY2@
Tomasz Zalewski dziennikarz działu praca
Tomasz Zalewski
dziennikarz działu praca
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu