Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowa nomenklatura

2 lipca 2018

Wybraliśmy ludzi, którzy będą decydować o naszych sprawach. Zaufać im i dać dłuższe kadencje, by mogli spokojnie administrować? Czy też lokalni politycy powinni być poddani częstym wymianom, by nie przywykli do władzy?

Z racji wieku dobrze pamiętam poprzedni system. I pamiętam świetnie, czym była nomenklatura i jakie budziła społeczne oburzenie. Grupa ludzi, którzy namaszczeni przez partię znajdowali zawsze zajęcie, przerzucani jedynie na odpowiedni odcinek (jak to się wtedy mówiło), np. z przemysłu ciężkiego do kultury czy z handlu do sportu. Nic nie mogło im zaszkodzić, żadne niepowodzenie zawodowe, przez sam fakt bycia wybranym stawali się nietykalni, co tak wykurzało ludzi w tamtym czasie. Pełnili swojej funkcje latami, nawet wtedy, gdy wszyscy już wiedzieli, że się do tego nie nadają (jedna z bohaterek filmu Stanisława Barei "Poszukiwany, poszukiwana", na pytanie, kim jest jej mąż, odpowiadała: "Mój mąż? Mój mąż jest z zawodu dyrektorem!"). Ich systemowo warunkowana nieodpowiedzialność powodowała, że żadne niepowodzenie gospodarcze czy jakieś inne, szkodliwe dla reszty społeczeństwa, nie odbijało się na ich osobistej pozycji. W tym sensie prywatyzowali oni zyski, a uspołeczniali straty. Mieliśmy nadzieję, że wraz ze zmianą systemu nomenklatura raz na zawsze przejdzie do historii. Czy tak się stało? Wątpię.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.