Przeciwnicy demokracji: przekroczenie progu wyborczego zmienia sytuację
Przypomnijmy: Janusz Korwin-Mikke deklaruje się jako przeciwnik demokracji, a mimo to został polskim posłem do Parlamentu Europejskiego. Czy tak powinno być? Kto jest przeciwnikiem demokracji?
Można prowadzić na ten temat bardzo poważne rozważania i bardzo często nie jest łatwo określić, czy dany polityk lub partia polityczna są przeciwnikami demokracji, a nawet jeżeli są, to czy w stopniu zmuszającym do interwencji państwa i prawa w jej obronie. Tak jest w przypadku Prawa i Sprawiedliwości, która to partia, odmawiając uczestnictwa w dwóch funkcjach zasadniczych dla demokracji, czyli publicznej debacie i zwieńczającym ją kompromisie, pośrednio demokrację kwestionuje. Podobnie pośrednim kwestionowaniem demokracji jest znieważanie Prezydenta RP, nie jako człowieka, lecz jako instytucji. Na wszystkich innych można już jechać do woli, gdyż nie stanowią konstytucyjnego symbolu państwa demokratycznego.
Jednak zdarzają się sytuacje zadziwiająco łatwe. Otóż niewątpliwymi przeciwnikami demokracji są ci, którzy otwarcie mówią, że są jej przeciwnikami. Czemuż mielibyśmy im nie ufać? Jednak w historii ostatnich dwustu lat wielokrotnie lekceważono przeciwników demokracji lub po prostu uważano ich za dziwaków, którym nie warto poświęcać szczególnej uwagi. Często w praktyce zachowania takie okazywały się trafne, jednak czasem - fatalne. Do dzisiaj istnieją w wielu krajach demokratycznych partie, które deklaratywnie są przeciwne demokracji i pozwala się im istnieć, bo to albo rzekomo zwariowani anarchiści, albo resztki komunistów, albo monarchiści (chociaż monarchia, jak wiemy, wcale nie jest sprzeczna z demokracją).
W gruncie rzeczy tolerować takie ugrupowania, które przecież popełniają przestępstwo, gdyż demokracja jest wpisana w konstytucję wszystkich państw europejskich, można na takich samych zasadach, jak macha się ręką, kiedy ktoś dla zabawy goły wskakuje w publicznym miejscu do fontanny.
Jednak nie wtedy, kiedy dana osoba lub partia przekracza próg wyborczy i dalej deklaruje niechęć do demokracji. Nasza reakcja musi być zasadnicza nie dlatego, że jesteśmy tak zachwyceni stanem demokracji w naszym kraju, bo daleko nam do tego. I nie dlatego, że obawiamy się natychmiastowego upadku demokracji na skutek względnej popularności antydemokratycznych ugrupowań, ale dlatego, że w kwestii ustroju, w jakim żyjemy, musimy być nudnymi i bezwzględnymi pryncypialistami.
Oczywiście nie ma takiego prawa, które powiada, że każdy z nas musi być zwolennikiem demokracji. Żyjemy jednak w państwie, które ma demokrację wpisaną w konstytucję, a poza tym w obyczaje polityczne, a ponieważ jest wolność, więc każdy uczestnik politycznej wspólnoty może ją opuścić, jeżeli mu się nie podoba jej demokratyczny charakter. Może dokonać emigracji wewnętrznej - czyli się zamknąć - lub zewnętrznej i wyjechać tam, gdzie demokracji nie ma. Natomiast jeżeli chce działać publicznie przeciwko demokracji w kraju konstytucyjnie demokratycznym, to na to zgody być nie może.
Co można uczynić poza uświadamianiem ogółowi, że to nie są przelewki, a zasady demokratyczne wpisane do konstytucji obowiązują nas wszystkich (raz jeszcze - bez względu na ich niedoskonały charakter)? Otóż można po prostu zakazywać działalności partii, które kwestionują demokrację.
Nie jest to ograniczanie wolności słowa i działania publicznego, gdyż mówić o tym, że się kwestionuje demokrację, można do woli. Jest to ograniczanie prawa do działalności publicznej dla tych, którzy w swojej działalności politycznej chcą wyrugować demokrację. Na to prawnej zgody być nie powinno, a w gruncie rzeczy instytucje państwa same powinny natychmiast podjąć odpowiednie działania. Państwo, które boi się naruszać prawa wrogów demokracji, jest bowiem słabą demokracją.
@RY1@i02/2014/127/i02.2014.127.000001400.802.jpg@RY2@
Marcin Król filozof, historyk idei
Marcin Król filozof
historyk idei
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu