Dziennik Gazeta Prawana logo

Dopóki jest koalicja, jest i Tusk

1 lipca 2018

W rozwiązywaniu konfliktów politycznych najwięcej możliwości działania przepisy dają rządowej większości. Opozycja też ma w ręku instrumenty, ale jest zbyt podzielona. Prezydent występuje jako strażnik konstytucji

Premier zapowiada, że na razie wstrzyma się z porządkami w rządzie. Pierwszym celem jest ustalenie: kto nagrywał, dlaczego i na czyje zlecenie? Równolegle opozycja szuka większości zdolnej do zmiany rządu.

Co może rząd?

Tusk wyklucza dymisje. Problem w tym, że nie wiadomo, co jest jeszcze na taśmach. Z tego też powodu niewielu traktuje zapewnienia szefa rządu poważnie. - Nie będę wyciągał konsekwencji wobec polityków, których grzechem jest niecenzuralne słowo w prywatnej rozmowie - mówił wczoraj Tusk. Według konstytucji premier może zdymisjonować swoich ministrów w każdej chwili. Takie uprawnienie daje mu art. 161 konstytucji. Mówi on, że prezydent dokonuje zmian w składzie rządu na wniosek premiera. Choć w artykule przywoływany jest też prezydent, to raczej nie ma on wpływu na decyzję szefa rządu. Każdy z ministrów może też sam podać się do dymisji.

Konstytucja daje rządowi możliwość odnowienia mandatu do rządzenia za pośrednictwem Sejmu i wotum zaufania. Już raz Donald Tusk skorzystał z tej instytucji, w 2012 r., po roku sprawowania władzy. Reguluje ją art. 160 konstytucji. Mandat do dalszego sprawowania władzy rząd zyskuje stosunkowo łatwo, większością zwykłą 50 proc. głosów plus jeden. Głosowanie powinno się odbyć w obecności co najmniej połowy posłów.

Zmiana rządu jest również jedną z opcji utrzymania władzy ze strony koalicji. Ten wariant to koniec premierostwa Tuska.

Wymiany gabinetu można dokonać przez złożenie dymisji przez obecnego premiera i powołania przez prezydenta jego następcy.

W takim przypadku nowy premier musi uzyskać bezwzględną większość głosów (większość absolutną) - podczas głosowania liczba głosów za wnioskiem musi być większa od sumy głosów przeciw i wstrzymujących się. Tym samym posłowie wstrzymujący się od głosu de facto pracują przeciw premierowi. Taki tryb przewiduje art. 154 konstytucji.

Koalicja może również skorzystać z art. 158 adresowanego do opozycji. Przewiduje on zmianę premiera na wniosek 46 posłów większością ustawowej liczby posłów, czyli co najmniej 231.

Najbardziej radykalny ruch to rozwiązanie parlamentu. Można dokonać tego w trybie art. 98, który mówi, że Sejm może skrócić swoją kadencję uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby posłów. Do przyjęcia takiej uchwały potrzeba 307 głosów. W obecnym Sejmie oznacza to głosy PO i PiS. Druga ścieżka to przejście przez trzykrotną dymisję rządu. W obu przypadkach prezydent rozpisuje wybory w ciągu 45 dni.

Co może opozycja?

Opozycja, by być skuteczna, musi być zjednoczona i mieć zdolność dokonania wyłomu w obecnej koalicji. Konstytucja daje jej kilka instrumentów działania. Pierwszym jest wotum nieufności dla ministra. Musi jednak uzyskać większość ustawową, czyli ponad połowę z 460 posłów. Tak wysoko poprzeczkę stawia art. 159, bo wniosek nie ma szans bez poparcia posłów popierających wcześniej rząd. Pod wnioskiem musi się podpisać co najmniej 69 posłów. W obecnym Sejmie samodzielnie taki wniosek może złożyć tylko PiS. Taki wniosek nie może być powtórzony w ciągu trzech miesięcy od głosowania, chyba że poprze go nie 69, a 115 posłów.

Drugim instrumentem jest wotum nieufności dla rządu. Konstytucja z 1997 r. wprowadziła konstruktywne wotum nieufności. Jeśli opozycja chce usunąć rząd, musi w zamian zaproponować własnego premiera. Taki przepis miał uchronić Polskę przed niestabilnością. Ale wspomniany próg ważności, czyli konieczność uzyskania co najmniej 231 głosów, powoduje, że np. w obecnym Sejmie z posłami spoza koalicji rządowej powinno zagłosować co najmniej 5 posłów tworzących obecną koalicję. To pokazuje, że wszelkie wnioski w tym parlamencie, których nie poprze PSL lub potencjalni rozłamowcy z PO - nie mają szans.

By zorganizować wcześniejsze wybory, opozycja musiałaby zyskać zgodę dużej części koalicji. To wariant samorozwiązania Sejmu. Wymaga łącznie 307 głosów. Drugi scenariusz to rozpad koalicji i niezdolność do sformowania nowego rządu.

Co może prezydent?

Rola prezydenta w rozwiązywaniu konfliktów politycznych jest ograniczona. Jest on strażnikiem ładu konstytucyjnego, może prowadzić mediacje między siłami politycznymi, ale decyzje faktycznie należą do liderów ugrupowań politycznych w Sejmie. Prezydent nie może odwołać ani premiera, ani żadnego z ministrów. Do gry wkracza, gdy premier złoży dymisję. Wówczas premier desygnuje kandydata na ten urząd. Jeśli nowemu premierowi nie uda się uzyskać wotum zaufania, wówczas próbuje tego Sejm. Gdy nie uda się to także posłom, prezydent znów proponuje swojego kandydata Sejmowi. Jeśli ta trzecia próba powołania rządu się nie powiedzie, prezydent rozpisuje wybory w ciągu 45 dni.

@RY1@i02/2014/120/i02.2014.120.00000040a.101.jpg@RY2@

Stefan Maszewski/REPORTER

Marek Lapis/FORUM

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.