Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielki Skok

29 czerwca 2018

Spółka, która niegdyś przygarnęła wiceministra Okońskiego, niespodziewanie za jego kadencji zarobiła 500 miliardów złotych

Gdy w okresie rządów Olszewskiego wiceminister Zbigniew Okoński stracił pracę, na kilka miesięcy przygarnął go do jednej ze swych satelickich spółek Aleksander Gudzowaty. W czasie urzędowania Suchockiej Okoński powrócił do władzy. Wraz z jego powrotem spółka Gudzowatego wykonała Wielki Skok. Jej czysty zysk wzrósł ponad dziesięciokrotnie! Przypadek?

Zbigniew Wojciech Okoński, obecny wiceminister współpracy gospodarczej z zagranicą, w latach 1973-88 pracował w PHZ "Navimor" w Gdańsku. Działał w "Solidarności". Potem poszedł do prywatnych firm na stanowiska kierownicze. Został radnym Gdańska, a w lutym 1991 r. podsekretarzem stanu w MWGzZ.

Przyszła kontrola

W lutym 1983 r. mieszkaniec Warszawy, Aleksander Gudzowaty, zostaje zastępcą dyrektora naczelnego utworzonej wówczas spółki handlu zagranicznego "Kolmex". Półtora roku później Gudzowaty awansuje na dyrektora. 10 grudnia 1991 r., po kontroli ministerialnej, niespodziewanie odchodzi z "Kolmexu".

Szczegóły jego odejścia nie są znane. Wśród pracowników krążyła plotka, iż Gudzowaty z pieniędzy firmy, przekazanych Uniwersytetowi Warszawskiemu tytułem sponsorowania, "kupował" swemu synowi studia. - Kontrola przyczepiła się również do tego, iż wzrósł koszt upominków. - Tak - odpowiadał Gudzowaty - bo wzrosły ich ceny.

Destrukcja byłych i równoległa

"Kolmex", odziedziczony przez następnego dyrektora, znajdował się w kiepskim stanie. Jako przyczynę tego wymieniano m.in. "zwiększony stopień trudności w zachowaniu ciągłości pracy w związku ze stwierdzeniem działania kilku byłych pracowników »Kolmexu«" na rachunek własny i ze szkodą na rzecz "Kolmexu".

Mówiono też o "destrukcyjnej działalności kilku byłych pracowników w kierunku przejmowania kontrahentów - na rzecz prowadzonej własnej działalności (nawet równolegle)".

Dezorganizację pracy spowodowało też odejście Gudzowatego, gdyż miał on "pewne obszary działania spółki zastrzeżone wyłącznie dla swojej kompetencji (w tym eksport na rynek b. ZSRR)".

Nie wiemy, czy zarzuty o "destrukcyjnej działalności" dotyczyły także Gudzowatego. Faktem jest jednak, iż już w październiku 1989 r. ówczesny szef "Kolmexu" założył swą prywatną spółkę pod nazwą "T. Garo". Spółka była typu "mydło i powidło".

W czerwcu następnego roku wszystkie udziały "T. Garo" Gudzowaty przelał na swego syna Tomasza i niedługo potem spółka zmieniła nazwę na "Bartimpex".

Satelita

Czy zajmował się "Bartimpex"? Ze sprawozdania za rok 1991, a więc wówczas, gdy Aleksander Gudzowaty pełnił jeszcze funkcję dyrektora "Kolmexu" z zastrzeżonymi przez siebie sprawami rynku b. ZSRR, wynika, iż spółka Gudzowatego juniora prowadziła działalność handlową z b. ZSRR. Sprowadzano dla PKP olej napędowy, wymieniano pszenicę za sól potasową, eksportowano do ZSRR jęczmień, owies, ziemniaki, cebulę, ceramikę, dziewiarstwo, próbowano pośredniczyć przy sprzedaży gazu ziemnego.

W 1990 r. "Bartimpex" odnotował stratę w wysokości 5,2 mln zł. Niepowodzeniem kończy się próba uruchomienia oddziału spółki w Świdnicy. Ale rok 1991 "Bartimpex" zamyka zyskiem w wysokości 500 tys. zł - to nieźle.

Na dobre wyniki 1991 roku miały wpływ prawdopodobnie kontakty nawiązane z moskiewską centralą "Technoeksportem" Moskwa, zajmującą się handlem zagranicznym urządzeń technicznych. We wrześniu tegoż roku "Bartimpex" zawiązał z "Technoeksportem" spółkę "B&T International", w której przewagę miała strona polska.

Przechowalnia

"B&T" była dziwną spółką. Sądząc z jej bilansu bowiem, nie robiła nic oprócz wypłacania wynagrodzeń swemu kierownictwu. Rok 1992 zamknęła stratą w wysokości 133,2 mln zł. Przychody ze sprzedaży w ciągu całego roku wyniosły tylko... 2,5 mln zł. Każdy stragan uliczny musiałby być zamknięty już po miesiącu, gdyby miał taki dochód.

Wynagrodzenia dla dyrektora naczelnego i jego zastępcy, którym był przedstawiciel "Technoeksportu", ustalono na równoważnik 1,5 tys. dolarów plus udział w zysku, no, ale zysku nie odnotowano. Nawet jak na warunki polskie zarządzanie firmą w praktyce nieistniejącą za 33 mln zł miesięcznie (według dzisiejszego kursu dolara) to dużo - a jeszcze więcej znaczyła ta suma dla Rosjan zatrudnionych w spółce.

Dyrektorem naczelnym początkowo został Tomasz Gudzowaty, na krótko ktoś inny, wreszcie w kwietniu 1992 r. Zbigniew Okoński. W sierpniu Okoński wraca na stanowisko rządowe, które pełni do tej pory, ale jego miejsce w spółce zajmuje gdańszczanin przez niego rekomendowany.

Do "B&T" dokooptowana zostaje centrala moskiewska, "Gazoexport", potem jeszcze firma z Berlina i dwie bliżej nieznane osoby prywatne, z których jedna raz występuje jako mężczyzna, a raz jako kobieta. W marcu ub.r. wspólnicy dochodzą do wniosku, iż czas firmę zlikwidować, ale wówczas "Bartimpex" ma już za sobą prawdziwy cud gospodarczy.

W próżni

Po odejściu z "Kolmexu" Aleksander Gudzowaty przejmuje kierownictwo "Bartimpexu". Zyski spółki rosną w niewiarygodnym tempie. I półrocze 1992 r. zamyka się kwotą netto 34,8 mld zł. Przy czym koszty działalności stanowią tylko 27 proc. przychodów.

22 września 1992 r. między rządami Polski i Rosji zostały podpisane tzw. listy wymienne, na podstawie których rozwijany miał być handel barterowy - "żywność na gaz". Do Rosji jesienią tego roku i wiosną 1993 miały popłynąć nasze produkty rolno-spożywcze, a w zamian w 1993 r. mieliśmy otrzymać 1 mld m sześc. gazu. Sprawy te, jak nas poinformowano w MWGzZ, podlegają ministrowi Okońskiemu.

W I półroczu 1993 r. "Bartimpex" uzyskuje aż 485 mld zł zysku netto! Sprawozdanie z działalności firmy jest jednak mniej uszczegółowione niż rok wcześniej, wiadomo jedynie, iż firma nadal zajmowała się handlem z b. ZSRR, w tym handlem barterowym. Nowszych bilansów spółki brak.

W kwietniu br. posłowie z Komisji Stosunków Gospodarczych z Zagranicą zażądali odpowiedzi na pytania o handel barterowy "gaz - żywność". Podczas posiedzenia w maju MWGzZ nie odpowiedziało na szczegółowe pytania.

Chcielibyśmy wierzyć, iż Wielki Skok "Bartimpexu" jest wyłącznie zasługą talentu Aleksandra Gudzowatego. Jednak bez informacji, których ministerstwo nie chce ujawnić, trudno to stwierdzić.

Andrzej Mikłaszewicz

Współpraca: Marzanna Zielińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.