Niszczycielski wpływ banków i korporacji
Pogodziliśmy się z tym, że niesprawiedliwość musi być, bo tak jest świat skonstruowany. Ale nikt nie chce dostrzec, jak mocno ta niesprawiedliwość uderza w demokrację
Z Marcinem Królem rozmawia Rafał Woś
Czytelnicy DGP znają pana jako naszego felietonistę, ale dziś - wyjątkowo - wystąpi pan w roli przepytywanego. Bo nie daje mi spokoju pana wywiad dla "Gazety Wyborczej", w którym przepraszał pan za liberalizm. A przynajmniej za jego nadwiślańską wersję. I za to, że podsuwał pan w latach 90. młodym politykom w stylu Donalda Tuska czy Jana Krzysztofa Bieleckiego takich autorów jak Friedrich von Hayek.
Jestem zdumiony poziomem zaciekawienia tym wywiadem. W gruncie rzeczy mówiłem rzeczy dość oczywiste. Wiele osób publicznych, których ten wywiad dotyczył - jak choćby Bielecki - sygnalizowało mi potem, że to jest z mojej strony pewnego rodzaju przesada. A nawet histeria. No bo jasne, że są w dzisiejszej Polsce niesprawiedliwości, ale przecież nie takie znowu wielkie. Reakcje były zazwyczaj takie, jakby nikt nie chciał zrozumieć, o co mi chodziło.
A o co chodziło?
Mnie przeszkadza to, jak łatwo pogodziliśmy się w Polsce z tym, że jak ktoś jest umiarkowanie głodny, to w gruncie rzeczy mu to nie zaszkodzi. Bo chodzi o to, żeby nie był umierający. A jeśli przeżyje do jutra, to w porządku. Pogodziliśmy się z tym, że niesprawiedliwość musi być i że nie może być lepiej, bo tak jest ten świat skonstruowany. Ale nikt nie chce dostrzec, jak mocno niesprawiedliwość ta uderza w demokrację. I że jeśli się buduje demokrację, trzeba się zgodzić na pewnego rodzaju uprzeciętnienie. Ponieważ w demokracji nie może być tak, że niektórzy w sposób drastyczny odróżniają się od reszty pod względem wpływów i zamożności. I nie może być też tak, że ktokolwiek jest w sposób drastyczny pozbawiony opieki wspólnoty.
Wielu mówi, że chciał pan zabłysnąć.
Zawsze była mi bliska postawa takich autorów jak George Orwell czy Hannah Arendt. Tych autorów - na których się wychowałem - łączy taka intelektualna przewrotność. Na przykład gdy w USA rozpoczęto eksperyment busingu (czyli wspólnego wożenia do szkoły dzieci białych i czarnych - red.), to Arendt - ta ikona lewicy - dowodziła, że to jest bez sensu. I że to się nie powinno zaczynać od dzieci. Jej środowisko się wściekało. Ale była dyskusja.
I pan w podobny sposób próbuje wkurzyć naszych wolnorynkowców. Domyślam się, że to również efekt nowych lektur. Co pan może polecić?
Duże wrażenie zrobiła na mnie książka Ralpha Nadera.
Tego pięciokrotnego niezależnego kandydata na prezydenta USA.
On wydał niedawno książkę "Unstoppable: The Emerging Left-Right Alliance to Dismantle the Corporate State". Pisze w niej, że prawica i lewica zamiast prowadzić jałowy spór, powinny się zjednoczyć w walce przeciwko wielkiemu kapitałowi. Korporacjom i bankom. Bo one rozwalają demokrację i są z natury antydemokratyczne. Inny autor godny polecenia to Bryan Caplan.
Młody amerykański ekonomista. Zdeklarowany libertarianin.
On z kolei napisał "The Myth of the Rational Voter: Why Democracies Choose Bad Policies". To mnie bardzo interesuje. Bo jest kompletnie przeciwstawne temu, co jeszcze 30-40 lat temu mówili o demokracji wielcy mistrzowie, tacy jak zmarły niedawno politolog Robert Dahl. On pisał, że warunkiem dobrej demokracji jest oświecony obywatel. Im więcej takich obywateli, tym lepiej dla demokracji. Ale dziś okazało się to mrzonką.
Bo?
Bo nie wiadomo, jak zrobić oświeconego obywatela. A nawet jak się go ulepi, nie ma powodów, by twierdzić, że oświecony obywatel będzie racjonalny. Dowodem jest stan zachodnich demokracji, w których zaszło coś złego. Nierówności społeczne to tylko jeden z przejawów tego problemu. Trzeba to próbować zrozumieć. Czytać o tym i pisać.
@RY1@i02/2014/094/i02.2014.094.00000280b.802.jpg@RY2@
MARCIN KALIŃSKI
Marcin Król filozof i historyk idei, ostatnio opublikował książkę "Europa w obliczu końca", jest felietonistą DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu