Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Wojna, czyli górnicy w stolicy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wrzesień 2003. Fruwają petardy, płyty chodnikowe, żelazne pręty

Dziś już jest krajobraz po bitwie. Ulice w rejonie Ministerstwa Gospodarki i budynków rządowych są w miarę uporządkowane. W Sejmie wicepremier Jerzy Hausner przekonywał posłów, że rozumie frustrację górników, ale dodawał, że wczorajsze zachowanie manifestantów na ulicach miasta było niedopuszczalne. Minister przedstawił plan restrukturyzacji kopalń. Obiecywał, że górnicy mogą spać spokojnie. Młodym osobom, które będą musiały odejść z pracy, zostanie zaproponowane inne zatrudnienie. Górnicy w wieku przedemerytalnym będą mieli zapewniony płatny urlop - mówił Jerzy Hausner. Dodawał, że restrukturyzacja jest konieczna, bo górnictwo musi być zdrowe. A już teraz zadłużenie tych firm wynosi ponad 22 mld zł.

Wczorajsza demonstracja bardzo szybko wymknęła się spod kontroli organizatorów. Sami górnicy, którzy często przyjechali prosto z kopalni, w roboczym ubraniu i kaskach, oskarżali związkowców i spokojną większość protestujących o to, że nie biorą udziału w atakach na urzędy i chroniących ich policjantów. - Oni za was walczą, a wy stoicie i nic nie robicie - krzyczeli. - Przyjechaliście na darmową wycieczkę? W stronę budynków urzędowych i policjantów leciały petardy, kamienie, zapalone szmaty. Nie obyło się też bez ostrej agresji słownej. Na transparencie rozwieszonym przed kancelarią premiera widniały hasła: "Precz z łapami od górnictwa, czerwone chamy", "Hausner Judasz", była też podobizna wicepremiera na szubienicy. Według danych policji w demonstracji rannych zostało przynajmniej 40 funkcjonariuszy i kilkunastu górników. W proteście wzięło udział ponad 7 tysięcy osób.

Organizatorzy zapewniali, że manifestacja będzie pokojowa. Stołeczna policja przyznaje, że przyjęła to za dobrą monetę, bo w Warszawie jest kilkadziesiąt manifestacji w ciągu roku.

Po wczorajszych wydarzeniach prezydent Warszawy Lech Kaczyński zapowiedział, że będzie dążył w Sejmie do zmiany prawa dotyczącego demonstracji. Musi być większa odpowiedzialność organizatorów za przebieg przemarszów przez stolicę, przekonywał prezydent.

(Monika Górecka-Czuryłło)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.