Budżetowy atut w grze o prezesurę TK
POLITYKA
Rywalizacja o wybór następcy Andrzeja Rzeplińskiego wchodzi w decydującą fazę. W tym tygodniu posłowie zajmą się ustawą o organizacji prac TK. Projekt pozbawia wpływu na wybór obecnego szefa, bo przesuwa elekcję kandydatów na moment po zakończeniu kadencji prezesa Rzeplińskiego. Ma się także odbyć drugie czytanie ustawy o statusie sędziów TK. Wszystko to tuż przed wydaniem przez trybunał wyroku w sprawie konstytucyjności trybu wyboru prezesa zapisanego w ustawie uchwalonej przez parlament w lipcu. Orzeczenie mamy poznać w poniedziałek.
Równocześnie PiS zabezpiecza się na wypadek, gdyby sędziowie zaczęli wybór kandydatów na prezesa, zanim nowa ustawa wejdzie w życie. Temu ma służyć kwestionowanie prawomocności decyzji Zgromadzenia Ogólnego w sprawie propozycji przyszłorocznego budżetu, o ile nie zostanie wydana w składzie 15, a tylko 12 sędziów. - Na jakiej podstawie prezes jednych sędziów dopuszcza do orzekania i udziału w zgromadzeniu, a innych nie - zastanawia się Stanisław Piotrowicz, szef sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Ta sama linia argumentacji może być zastosowana w przypadku wyboru kandydatów na prezesa. Jeśli prezes Rzepliński dopuści do udziału w zgromadzeniu trójkę sędziów wybranych przez PiS, wówczas w 15-osobowym składzie będzie ich sześciu. Będą mogli wskazać jednego z kandydatów przedstawianych prezydentowi. Jeśli trójka sędziów nie zostanie dopuszczona, prezydent może nie wybrać prezesa, argumentując, że zgromadzenie nie działa w pełnym składzie. ⒸⓅ
Grzegorz Osiecki
A7
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu