Morawiecki czy Kaczyński?
Co ty tak ciągle o Morawieckim? - dopytują czasem znajomi. Znajomi, jak to w Warszawie, na ogół ogarnięci pisofobią. Nie pytają więc życzliwie. Może mówię nieciekawie (noworoczne postanowienie: mniej gadać), a może to wina samego wicepremiera, którego zamiary trudno ocenić w łatwy, antykaczystowski sposób. Wielu zawziętych zwolenników KOD uważa przecież, zgodnie z ładną tradycją polskiej inteligencji, że wykluczeni (kiedyś się mówiło: biedni) powinni w jakiś sposób być dźwigani z ruin przez państwo i społeczeństwo. Tak samo uważali 2 lata temu, 5 i 10 - tyle że uważali bezobjawowo.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.