Emocje i klienci
PiS nie wytworzył w polityce niczego nowego ani ideowego. Wzmocnił to, co było w niej złe, a osłabił to, co było dobre
Do Jacka Karnowskiego, polityka, prezydenta Sopotu, lidera Ruchu Samorządowego TAK! dla Polski, wysłałem taki list: „Jacku, no nie mogę powstrzymać się przed przypomnieniem ci sytuacji z ery niemal jurajskiej. Tworzymy obaj kolejną partię konserwatywno-liberalną. Zamożny fundator – jeden z założycieli – zamawia dla nas plik efektownie wyglądających broszur politycznych (kolorowy kredowy papier, po prostu Zachód!), które rozdajemy na ulicach Warszawy (ja) i Trójmiasta (Ty). Niestety, w broszurze znajduje się okropna zbrodniomyśl: do nurtu konserwatywnych liberałów zaliczono francuskich liberałów. Zgroza... Zatem nasze warszawskie koło pracowicie wycina nieodpowiednie strony, zanim pośle w lud ideowo czystą, dobrą nowinę. A kiedy przyjeżdżają nasi koledzy z Trójmiasta, młody wówczas – bardzo – sopocianin, Jacek Karnowski, śmieje się z nas: «A my rozdawaliśmy ulotki ładniejsze, niepocięte. Kto czyta z lupą przekaz wyborczy?». Minęło kilka ładnych dekad i okazało się, że proroczo przewidziałeś przyszłość – życie polityczne ma się tak do życia ideowego jak ogrodowa kosiarka do scyzoryka. Liczy się skutek, nie liczy odpowiedź na proste pytanie o głębszy sens działania. Pogadamy?”. Pogadaliśmy.
Z Jackiem Karnowskim rozmawia Jan Wróbel
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.