Interpelacje od AI lepsze niż od fałszywych hodowców
L udzie głosują na polityków, bo wierzą, że mają oni głowy pełne pomysłów. Czy tak jest naprawdę? Daniel Milewski przesłał do Ministerstwa Nauki interpelacje. Czytamy je i myślimy: czy to naprawdę napisał człowiek? Sprawdziliśmy to specjalnym programem antyplagiatowym. Okazało się, że z 94-proc. prawdopodobieństwem interpelacje zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję” – oburzył się w zamieszczonym w social mediach filmie wiceminister Maciej Gdula (Lewica). Domagał się też od Szymona Hołowni wprowadzenia specjalnego systemu, który oznaczałby, czy interpelacje piszą posłowie, czy sztuczna inteligencja.
Oskarżenie o używanie AI do generowania interpelacji miało być pewnie zarzutem podobnej rangi co plagiat. Nieprzypadkowo w filmiku ministra pojawia się informacja o tym, że dokumenty od posła zostały sprawdzone systemem do oceny prac dyplomowych. Faktycznie Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy wprowadził do niego niedawno moduł, który pozwala na wskazanie prawdopodobieństwa, że praca jest napisana za pomocą AI. Tyle że nawet wśród naukowców, dla których stworzono to narzędzie, nie ma zgody, jak oceniać prace generowane przez AI. Część środowiska pyta, dlaczego właściwie tego zabraniać – równie dobrze można by zakazać stosowania zaawansowanych formuł w Excelu, skoro student może liczyć na piechotę.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.