Zacięta podjazdowa wojna o większość w Senacie
Gra idzie o dziewięć mandatów. Podważenie części z nich spowoduje przejęcie Senatu przez PiS lub umocni opozycję. Możliwa wydaje się powtórka wyborów w okręgu nr 2.
Jako pierwsze działa wytoczyło Prawo i Sprawiedliwość, zgłaszając do Sądu Najwyższego (SN) wnioski o przeliczenie głosów w sześciu okręgach senackich: 12, 75, 92, 95, 96 oraz 100. W trzech z nich – 92, 95 i 96 – mandat otrzymał kandydat Koalicji Obywatelskiej (KO). W okręgu 12. zwyciężył kandydat PSL, a w 75. – lewicy. Kluczem przy wyborze okręgów do oprotestowania była różnica głosów między zwycięskim kandydatem a tym, który zajął drugie miejsce, oraz to, że różnica ta była mniejsza niż liczba głosów nieważnych. Przykładowo w okręgu nr 100 różnica między zwycięzcą Stanisławem Gawłowskim z KO a Krzysztofem Nieckarzem z PiS wyniosła nieco ponad 300 głosów. Głosów nieważnych było 3344, w tym 2577 z powodu niepostawienia znaku x obok nazwiska żadnego kandydata.
– Oni nie mają prawa tego robić. Protest wyborczy można złożyć z powodu popełnienia przestępstwa lub naruszenia przepisów kodeksu wyborczego. Chęć ponownego przeliczenia głosów w okręgach, gdzie PiS przegrał, nie jest podstawą do złożenia protestu – przekonuje nas jeden z prominentnych działaczy Platformy Obywatelskiej. Partia Grzegorza Schetyny ma zgłosić sprawę do OBWE.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.