Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Jeszcze jeden przedwyborczy absurd

23 maja 2019
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

J eżeli państwo Morawieccy doszli do majątku w nie dość poprawny etycznie sposób, powinni być ścigani po sądach, nie mówiąc o łamach prasy. Jeżeli zostali obwinieni, a dowody (jak to się dzisiaj elegancko mówi: twarde) nie zostaną przekonująco podane – mają prawo do sądowej wygranej. A co do dowodów miękkich, ich efekt – czy nam się podoba, czy nie – oceniać będą wyborcy.

Postulowanie przy tej okazji, aby małżonkowie polityków rozliczali się z własnego majątku, to przedwyborczy absurd. Stoi za nim domyślne przekonanie, że politycy, tak poniekąd naturalnie przywłaszczają sobie publiczne pieniądze albo biorą łapówki jak inni prysznic; potem zaś przepisują majątek na żonę (męża), by mieć czyste ręce. Uniemożliwiajmy im zatem taką ucieczkę... Zarazem zachęcimy jednak do ucieczki sprzed ołtarza każdą pannę młodą, której wybranek jest politykiem, i każdego kawalera, którego oblubienica zamierza objąć stanowisko polityczne. W kraju, który życzliwym okiem patrzy na małżeństwa, akurat małżeństwa polityków będziemy traktować z ustawową podejrzliwością, jako oczywistą pralnię brudnych pieniędzy.

Ponieważ związki rodzinne odgrywają wciąż w Polsce niemałą rolę, to ujawnianie majątku powinno też dotyczyć dzieci polityków, rodziców, rodzeństwa. A ponieważ przemiany obyczajowe nie są u nas znane tylko z seriali, obowiązek pokazywania zaskórniaków przypaść też w końcu musi partner(k)om osób publicznych. Tak byłym, jak obecnym. Będzie to jeszcze jeden powód, dla którego ludzi zajmujących się działalnością publiczną lepiej będzie obchodzić szerokim łukiem (broń Boże żadnej intymności, żadnych SMS-ów i łączy internetowych).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.