Bezgraniczna wiara w Amerykę
N icc olò Machiavelli, twórca współczesnej myśli państwowej, zalecał zawieranie sojuszy. Ale ostrzegał przed aliansami, w których państwo słabsze uzależnia się od silniejszego. Jeśli jednak taki sojusz, pisał, jest konieczny, należy opanować sztukę dbania o własne interesy. Bo bez klarownego wyznaczenia granic słabszy traci, zdaniem renesansowego teoretyka, podmiotowość i staje się wasalem silniejszego. W dodatku patron zawsze może „przehandlować” interesy protegowanego na rzecz porozumienia ze wspólnym adwersarzem .
Historia Polski od odzyskania niepodległości ponad wiek temu jest dobrą ilustracją tez Machiavellego. A mimo to nasza dyplomacja uporczywie trzyma się paradygmatu, by podstawowe interesy kraju zawierzyć dobrej woli zaprzyjaźnionego mocarstwa. Dziś strategia Warszawy polega na pokazaniu USA, że jesteśmy najwierniejszym sojusznikiem – dzięki temu Waszyngton ma uruchomić u nas stałą bazę wojskową. Co – cel ten jest przedmiotem konsensusu wszystkich odpowiedzialnych sił politycznych – zapewni nam bezpieczeństwo. Jednak wiara, że sojusznik nas ochroni, w przeszłości wielokrotnie okazywała się płonna – i podobnie może się stać w przyszłości.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.