Meteorolodzy: zima nie odpuści aż do poniedziałku
Jeżeli wczorajszy paraliż komunikacyjny wywołanego atakiem zimy wydawał się nam koszmarem, to przygotujmy się na ciąg dalszy.
Meteorolodzy ostrzegają, że podobne, a nawet gorsze warunki będą panować do niedzieli. Ale w święta będzie odwilż. Temperatury do minus kilkunastu stopni i opady śniegu, również nocą, mają się utrzymać do końca weekendu. A kierowcom pewnie trudno sobie wyobrazić, że sytuacja na drogach może być gorsza niż wczoraj.
Miasta stanęły
W Warszawie akcja odśnieżania miasta zaczęła się jeszcze w nocy z środy na czwartek, a po ulicach jeździło ponad 300 pługosolarek, a jednak w ciągu dnia samochody jeździły średnio 20 - 30 km/h. Sytuacja na drogach była fatalna do tego stopnia, iż policja apelowała do kierowców, by przesiedli się do komunikacji miejskiej. Ta jednak miała nawet kilkudziesięciominutowe opóźnienia. Do popołudnia w Warszawie zdarzyło się 100 kolizji i pięć wypadków. Patrząc się jednak na to, co działo na ulicach, to i tak mało.
Tymczasem zdaniem służb miejskich to nie one ponoszą winę, tylko aura. - Nie da się usunąć śniegu z ulic przy 10-stopniowym mrozie i ciągłych opadach śniegu - twierdzą. Jednak warszawiacy uważają, że pługosolarek jeździło po prostu za mało. - Przejechałem pół miasta i zobaczyłem zaledwie trzy pługi - mówi Mirosław Grzymkowski.
Zima sparaliżowała także Łódź, gdzie przejechanie 500--metrowego odcinka w centrum miasta zajmowało nawet kwadrans. Na aurę narzekali wczoraj także mieszkańcy Poznania - centrum miasta zostało całkowicie zakorkowane, a awaria sieci trakcyjnej unieruchomiła też tramwaje. Najtrudniej jeździło się natomiast na południu Polski. Po wypadku, w którym zginęły dwie osoby, nieprzejezdna była krajowa "dziewiątka". Odcinek autostrady A4 w kierunku Wrocławia został zablokowany przez przewróconą ciężarówkę. Aura także utrudniła pracę lotniskom. Samoloty na Okęciu lądowały i startowały z opóźnieniem, natomiast lot do Gdańska odwołano.
Problemy z rurami i oponami
Pod wpływem niskich temperatur zaczęły też pękać rury. W Szczecinie bez wody zostało kilkuset mieszkańców Osiedla Tatrzańskiego. W stolicy zaś pękła magistrala ciepłownicza, która zasila Ochotę, Mokotów i część Śródmieścia. W całym kraju oblężenie przeżywały wczoraj zakłady wymiany opon. - Chciałaby pani przyjść od razu? Niemożliwe - powiedział nam właściciel warsztatu w Warszawie. To samo usłyszeliśmy w zakładach w Bydgoszczy i Gdyni.
Atak zimy znacznie mniej niż kierowcom uprzykrzył życie pasażerom autobusów i pociągów. Jednak i one nie uniknęły spóźnień. Dobry humor nie opuszczał za to dyspozytora na dworcu autobusowym w Toruniu. - Nawet najtrudniejsze warunki na drogach nie sparaliżują ruchu - zapewniał nas po południu. Uspokajał także rzecznik prasowy PKP Intercity Paweł Ney: - Kolej jest najmniej wrażliwa na niekorzystną aurę, więc spokojnie można planować podróż na święta pociągiem.
Na święta odwilż
Tymczasem prognozy przewidują, że śnieg przestanie padać dopiero w poniedziałek. Wtedy też zacznie się wzrost temperatury - do kilku stopni na plusie w środę. Na dzień przed Wigilią w całym kraju mają się też zacząć deszcze. W efekcie drogi mogą się zrobić bardzo śliskie. - Do tego typu prognoz długoterminowych należy jednak podchodzić z dystansem. Powiedzieć dziś, jaką będziemy mieć pogodę na Boże Narodzenie, byłoby bardzo ciężko - zastrzega Robert Twardosz z Zakładu Klimatologii UJ.
Niestety w nocy z piątku na sobotę słupek rtęci może spaść poniżej 20 stopni Celsjusza.
Anna Monkos
anna.monkos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu