Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Infrastruktura

Załamanie pogody będzie kosztowało miliony złotych

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Po środowej nawałnicy trwa szacowanie strat. Wartość szkód liczą energetyka, PKP oraz LOT. Najdotkliwiej załamanie pogody odczują dostawcy energii elektrycznej.

Energetyków naprawa linii będzie kosztowała kilka, jeśli nie kilkanaście milionów złotych. Ile dokładnie? - To będziemy w stanie oszacować za tydzień, może dwa - powiedział nam Andrzej Piekarski z Zakładu Energetycznego w Białymstoku, który wczoraj w krytycznym momencie miał 95 tys. awarii. Zastrzegł jednak, że te dane mogą nie zostać upublicznione. - PGE przygotowuje się do wejścia na giełdę, takie informacje mogą mieć negatywny wpływ na nasz debiut - stwierdził Piekarski. Przyznaje jednak, że na jego terenie bez prądu było blisko 4 tys. stacji transformatorowych. To dlatego, że spadające konary oraz wiatr łamały i uszkadzały słupy energetyczne. I to te średniego napięcia. Tylko na Podlasiu do wymiany jest ich kilkadziesiąt.

400 zerwanych linii

Podobnie na Mazowszu, gdzie jeszcze w czwartek około 90 tys. gospodarstw było bez prądu, a dzień wcześniej pół miliona.

Musimy wymienić co najmniej 60 słupów, zerwanych zostało 400 linii energetycznych - powiedziała nam Katarzyna Burda-Mazurek, rzecznik spółki Polska Grupa Energetyczna Dystrybucja Warszawa-Teren. A to są poważne koszty. - Postawienie jednego słupa średniego napięcia to wydatek sięgający nawet 25 tys. zł - wylicza Zbigniew Duda, dyrektor marketingu krakowskiego Zakładu Wykonawstwa Sieci Energetycznych. - Do tego dochodzą koszty przyłączenia linii energetycznej, ale także usunięcia uszkodzonej konstrukcji - dodaje.

Oprócz powiększonych kosztów PGE będzie miało mniejsze wpływy, bo przez dwa dni sprzedawało mniej prądu. Z raportu warszawskiego oddziału tej spółki wynika, że roczny przychód w 2007 r. z tytułu sprzedaży prądu wyniósł około 467 mln zł. To oznacza, że dziennie PGE Warszawa-Teren sprzedaje prąd do 900 tys. odbiorców za blisko 1,3 mln zł. W środę połowa z nich prądu nie kupiła, a do zamknięcia wydania DGP w czwartek bez prądu było jeszcze 90 tys. gospodarstw. Na tym PGE mogło stracić nawet 1 mln zł.

PKP i LOT liczą spóźnienia

Podobną kwotę zapłaci PKP za naprawę zerwanych trakcji kolejowych i usuwania połamanych drzew z torowisk. - Już możemy mówić o stratach PKP sięgających kilkuset tysięcy złotych, nie wykluczam jednak, że zaraz będziemy mówili o milionach - powiedział nam Michał Wrzosek, rzecznik PKP. Dodaje, że koleje muszą płacić przewoźnikom kary za opóźnienia. - To od 2 do 8 zł za każdą minutę. Już naliczyliśmy tysiąc minut, a opóźnienia nadal trwają - mówi Wrzosek.

Około 100 tys. zł PLL LOT musiał zapłacić za hotele i posiłki dla swoich klientów, którzy nie mogli wylądować w Gdańsku i Warszawie. - Teraz szacujemy inne straty. 6 lotów zostało odwołanych, wiele przekierowano, samoloty musiały ladować w innych portach. To są koszty - przyznaje Andrzej Kozłowski, rzecznik LOT.

W czwartek pogoda dała się we znaki mieszkańcom leżącego na trzech wyspach Świnoujścia. Nie kursowały duże promy. Na przeprawę mieszkańcy musieli czekać kilka godzin.

nie pracowało na Podlasiu

Artur Grabek

artur.grabek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.