Rząd chce narzucić opłaty za obwodnice
Ministerstwo Infrastruktury przymierza się do wprowadzenia opłat za przejazd obwodnicami autostradowymi miast. W czerwcu premier Donald Tusk zapewniał, że opłat na pewno nie będzie.
Rząd nawet wstępnie zatwierdził wówczas projekt rozporządzenia w tej sprawie. Zgodnie z nim samochody do 3,5 tony i motocykle byłyby zwolnione z opłat za jazdę obwodnicami autostradowymi. Rozporządzenie w tej sprawie nie zostało jednak podpisane. - Musimy jeszcze raz bardzo precyzyjnie policzyć skutki zwolnienia z opłaty każdego kilometra. Być może będą pewne korekty w tym projekcie, który przedłożyłem w maju Radzie Ministrów - tłumaczył wczoraj Cezary Grabarczyk, szef resortu.
W resorcie finansów nikt nie chciał komentować słów ministra. Nie otrzymaliśmy też szacunków wpływów, jakie z tytułu opłat miałyby wpłynąć do budżetu. Dane takie resort przygotował w maju dla posłów z komisji infrastruktury. Z dokumentu tego wynikałoby, że MI liczy na 1,2 mld zł rocznie.
Zdaniem Adriana Furgalskiego z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR szacunki resortu są zawyżone. - Utrzymanie 860 km autostrad kosztuje 82 mln zł. Aby więc na 250 km obwodnic zarobić 1,2 mld zł, na tych drogach musiałyby być jakieś wodotryski - ironizuje Furgalski.
TŻ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu